tytuł

Czyli kurs na strategiczne myślenie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Facebook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Facebook. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 października 2014

Trudno wybrać prezydenta

Kwiatki, bratki, wódka i babolce językowe...
To to, co bawi mnie najbardziej od kilku dni w social media.
Ruszyła kampania wyborów samorządowych, wybieramy prezydentów.
Aż strach się bać kto będzie rządził tymi biednymi miastami.
Materiały reklamowe zalały miasto i tyle o ile stolica dużego wyboru nie ma- te same gęby, oklepane hasła i miejsca rozwieszania plakatów, o tyle inne miasta prezentują się bardzo ciekawie.

Oczywiście Facebook nie śpi. 2 dni temu powstał profil SAMORZĄDOWE HITY KAMPANII, który oczywiście bardzo Wam polecam. Fanpage rośnie w siłę, na chwilę obecną ma prawie 5k fanów. Przyrost obserwatorów mnie totalnie nie dziwi, za to tempo i oryginalność przybywającego contentu jest dość zaskakująca. A poniżej kilka "kwiatków", które wjechały na polskie ulice.






czwartek, 2 października 2014

Soszal w 2015


Planowanie działań w mediach społecznościowych jest tak praktyczne i dokładne jak wróżenie z kart, czy kuli. Marketing społecznościowy jest najszybciej i najdynamiczniej zmieniającą się formą promocji, dlatego w jego kontekście łatwiej mówić o trendach, tendencjach czy obiecujących formatach. Efektywne planowanie kampanii w SM wymaga od marketingowców ciągłej czujności i gotowości na re definiowanie zarówno swoich celów, jak i kanałów komunikacji.  Dlatego na potrzeby tego wpisu opracowałam kilka trendów, które warto wykorzystać, rozważyć w planowaniu obecności marki w sieci.

Co w trendach wg +Gartner, Inc. ?


Na krzywej najistotniejsze punkty, ze względu na szacowanie rozwoju komunikacji i contentu obejmują:
  • Social TV (planowany rozkwit za 5-10 lat)
  • Content Marketing (planowany boom za 2-5 lat)
  • Crowdsourcing, Social Commerce i Social Analycis, które już są popularne... chociaż nie wiodące wśród polskich trendów
Jakie to ma dla nas znaczenie?
W szczególności przyszłe Social TV, czy szeroko rozumiana analityka i zbiór danych na bazie analizy społeczności wskazują na dużo szerszy kontekst obecnie wąskich social mediów. Nie myślimy tu o pojedynczych kanałach komunikacji, czy strategii na dialog marki z jej konsumentami, ale stawiamy znak zapytania co dalej? Co jak tych kanałów nie będzie? Jak kształtować i wykorzystywać zdobytą wiedzę związaną z zainteresowaniami, cyklem życia, czy oczekiwaniami obecnego internauty/ facebookowicza. Jak uzyskać efektywnościową synergię mediów między sieciami społecznymi, a tradycyjnymi kanałami sprzedaży, tak żeby płynnie prowadzić naszych konsumentów od ekranów komputerów/ telefonów do półek z produktami...

Obecnie z pewnością nie zapewni nam tego sam Facebook.

  • Jego „popularność” zaczyna spadać na rzecz coraz nowszych serwisów, aplikacji mobilnych
  • Jest coraz droższym kanałem komunikacji marketingowej
  • Olbrzymia konkurencja, osłabia widoczność marek
  • Wymaga wysokiego wkładu początkowego, żeby móc czerpać z niego korzyści sprzedażowe, czy nawet wizerunkowe
  • Wewnętrzna sieć sprzedaży reklam zmieni obecne podejście marketerów do kupowania zasięgów
A wszystkiemu winien...


Trudno go winić, Facebook wie co robi, robi to dobrze i co najważniejsze efektywnie. Dlatego jeszcze mocniej niż kiedyś musimy skupiać się na jakości i doborze contentu. A wręcz dwa razy się zastanowić, czy FB to jedyne właściwe miejsce do naszej komunikacji. Obecnie serwis traktowany jest jak telewizja- jest wielki zasięg, są miliony userów- cokolwiek chcę się sprzedać czy zakomunikować tutaj działam efektem skali... co z tego, że mój post widzi 10% 60k społeczności...

Dlatego wróćmy do kanałów jakościowych, w których króluje wiecznie kochany, share'owany, szczególnie przez płeć piękną CONTENT PHOTO! 
Pesymistom, którzy ciągle narzekali na dość wąski zasięg, klajstrową grupę docelową coraz bardziej ucierają nosa fakty:

  • +Instagram  wg. Megapanelu zalogowanych już ponad 1 mln polskich kont jest świetnym źródłem komunikacji, inspiracji, ale także sposobem na pozyskiwanie od nich contentu
  • +Pinterest 1,4-1,5 mln polskich użytkowników miesięcznie. Z portalu korzystają przede wszystkim Ci w wieku 14-44 lat i z wykształceniem średnim lub wyższym. Kobiet na stronie jest tylko niewiele więcej niż mężczyzn.57% contentu w serwisie dotyczy jedzenia!
  • +Tumblr w PL ponad mln userów/m-s. miks serwisu mikroblogowego i zdjęciowego + gify!

Główne zalety dla marketera:
  1. Obecność na Instagramie i Pintereście łącznie zapewnia prawie całkowite dotarcie do kobiet (szeroka grupa wiekowa młodzi Instagram+ starsi Pinterest)
  2. Praktycznie „bez kosztowe” serwisy: wciąż brak w PL płatnych form reklamowych, dobre treści nie znikną w tłumie
  3. Zwiększają dotarcie wśród mobilnych konsumentów
  4. Pozycjonują markę w wyszukiwarkach
Ale jeszcze lepszy efekt uzyskamy wprawiając te obrazki w ruch, czyli rzecz o contencie video.
  1. Miliard – tyle wyświetleń każdego dnia generują filmiki udostępniane na Facebooku. Ponad połowa tej liczby przypada na urządzenia mobilne. 05-07.2014 liczba wyświetleń wzrosła o 50%. Niemal każdy użytkownik FB wyświetla codziennie jeden filmik. 65% liczby wyświetleń generują urządzenia mobilne.
  2. Ponad 40 milionów użytkowników na całym świecie używa aplikacji Vine
  3. Video to również Instagram
  4. YouTube goni FB pod względem liczby użytkowników i bije pod względem RU- jest idealnym kanałem pod względem mnogości dostępnych materiałów i możliwości przeprowadzanych kampanii reklamowych
To są tylko liczby, ale warto pamiętać o unikatowości tego formatu komunikacji, który łączonym obrazem i tekstem tworzy dużo szerszy przekaz, częściej zapamiętywany, a także dzielony w sieci między Internautami. W obecnych czasach, smartfonów nagrywających w 4k, programów natywnych do obróbki video praktycznie bez kosztowo możemy "wyprodukować" wstępny materiał. Oczywiście, bardziej jako moodboard, mashup czy podsumowanie ciekawych akcji offline'owych, ale już to pozwala nam na sprawdzenie reakcji Internautów, da insight i feadback co dalej z tym formatem zrobić, może przekona do większej inwestycji.

Wciąż zapomniany i niedoceniany Twitter...
Nie pytajmy po co, nie pytajmy czemu i czy moja TG tam jest. Te odpowiedzi już padły, szczególnie przy międzynarodowych brandach. Zapytajmy wspólnie jak go wykorzystać i jak w przypadku powyższych kanałów znajdźmy odpowiedni kontekst, a kanał ten może nas wielce zaskoczyć w przyszłym roku (szczególnie ze względu na wprowadzane reklamy). Kto teraz zyskuje?

Raport +Sotrender  Marki na Twitterze Sierpień 2014 


  • Real Time Marketing: dobrze się sprawdza przy brandach powiązanych z jakimikolwiek eventami jak koncerty, mecze, premiery, konferencje
  • Obsługa klienta: akcja- reakcja, czyli telekomy, linie lotnicze i wszyscy Ci, do których pytania stosowane są bardzo często,a  reakcja wymagana praktycznie natychmiast
  • Prym wiodą politycy, celebryci, dziennikarze, media i muzyka 
  • Większa szansa zaistnienia w mediach tradycyjnych z tweetem niż postem: media częściej cytują Twittera (47%)
  • Pod koniec czerwca bieżącego roku Twitter posiadał około 271 mln aktywnych użytkowników, czyli o ponad 25% więcej niż w zeszłym roku- wskazuje na trend
Nadal w serwisie widzimy te same marki, brak nowych graczy, którzy traktowaliby ten kanał nawet uzupełniająco. Wejście na Twittera z profilem marka X, nie jest tu rozwiązaniem. Zupełnie inaczej zachowałyby się sekcje tematyczne, statementy, tak popularne na FB jak: @wiemcojem (marka FMCG), @kochamkino (multiplex) etc. które na bieżąco mogłyby informować o swoich akcjach, repertuarze, trendach wykorzystując masowe zasięgi: aktorów, filmów, dietetyków etc. A to tylko kropla w morzu

I ostatni- choć najważniejszy trend, bo wciąż w kraju czekamy na rok MOBILE jak na pierwszą gwiazdkę, która notorycznie z uporem maniaka nie chce przyjść. Czy aby na pewno?

W tym roku pojawiło się sporo perełek, które miały przejść bez echa, wręcz w innych kanałach były wyśmiewane,za to szeroko komentowane nawet w mediach tradycyjnych. Szeroka debata społeczna na temat potencjału i rozwoju szybkich serwisów randkowych, czy nagły powrót gifów tylko nas zapewniał o nierozerwalnym połączeniu społeczności ze smartfonem/ tabletem. Ja ten trend roboczo nazwałam "quick mobile".

  • Głównie młody- underage TG, ale również 18+ (klasa tzw. testerów z branży)
  • Aplikacje nastawione na krótkie interakcje userów: komunikatory, systemy randkowe, często wykorzystujące obraz, bazujące na relacjach
  • +Snapchat/ Bolt : komunikatory wykorzystywane na zachodzie do akcji promocyjnych typu: kupony zniżkowe- (brak opcji dzielenia się ze znajomymi, jednorazowe dotarcie do konsumenta) +16Handles case, czy konkursy, informatory o ważnych eventach typu +MTV VMA 2014  
  • Tinder  aplikacja randkowa wykorzystywana w Polsce m.in przez +KFC Polska
  • +Vine Vines: krótkie formy video
Wszystkie te kanały dopiero raczkują. Co jest ważne, zostały stworzone dla ludzi, w konkretnym celu przedłużenia lub nawiązania konkretnej relacji, dlatego trudno wskazywać na konkretne rozwiązania marketingowe. Niemniej Ci pierwsi, Ci z pomysłem mogą czasem swoją nadgorliwością wygrać. 

Na tym etapie, pewnych podsumowań warto wskazać na to jak istotny w przyszłym roku będzie content. Skupiłam się głównie na kanałach, bo na koniec dnia dystrybucja tych treści przynosi upragniony efekt, lub zawód, lecz żaden z tych serwisów nie pomoże, gdy nasze treści będą źle dobrane do TG, nudne, stricte reklamowe, lub po prostu nieprzemyślane. Dlatego wychodź od ogółu: celu, zadań i analizy naszych tegorocznych dokonań do szczegółu: jak konkretnej rewizji strategii działań swoje marki. One jak nic innego nie dadzą nam pełnego obrazu i odpowiedzi co dalej...


środa, 1 października 2014

Top 3 września_ profile Facebookowe

Brak wpisów w ostatnim...czasie pominę znaczącym milczeniem...
Za to zacznę od osobiście ulubionego tematu, tzn. Fejsbunia.
O ile profile marek nie są w ostatnim czasie godne uwagi, o tyle z miesiąca na miesiąc wykluwają się coraz nowsze perły tematyczne, zrzeszające tysiące fanów every single day!

Myślałam, że fala niezapomnianych miejsc, tekstów etc. profili już się przejadła. A jednak, jak duże mózgi, tak wiele pomysłów. Zatem...

1. Polish your English With Donald, na fali zmian politycznych szybko wykorzystany lapsus słowny pana Premiera. Poniżej najciekawsze, kreatywne kwiatki.


2. To samo zdjęcie Bogusława Lindy codziennie. Absolutny hit, nie wiadomo skąd, nie wiadomo czemu- najprostszy profil w prowadzeniu ever. Trudno dodać ulubione, bo każde ze zdjęć zamieszczonych na profilu nim właśnie jest, za to teksty w postach czasem wyśmienicie zaskakujące.

Nowy miesiąc a zdjęcie jak co dzień to samo. To właśnie Wam dajemy tę radość, nasi fani i nie przestaniemy. Dzięki za wsparcie!- 
Z okazji 12 tysięcy fanów - to samo zdjęcie.
30 tysięcy! Z tej okazji - sonda. Które zdjęcie wrzucone do tej pory było najlepsze? 
3. Założony 13 września profil Gdzie jest mój hajs z komunii? to propozycja mocno egzystencjalna. Na profilu znajdziemy totalny mix tematyczno, formatowy, rekordzista w kategorii liczba fanów/ na dni istnienia. Pozwoliłam sobie wyróżnić komunijne zdjęcia...z nutką nostalgii w tle i łzą w oku...





I na koniec, jako że miało być to top 3, a nie top 4, totalna świeżynka, creme de la creme- w dodatku o tematyce foodowe, wręcz foodpornowej!
Profil założony 20h temu, zdobył już prawie 3 tysiące fanów, w tym mój LIKE, przez co jeszcze zalicza się do września, a już pretenduje do miana lidera.
Wulgarny poradnik kulinarny, bo o nim mowa to nie mniej, ni więcej, a przepisowanik bogaty w przekleństwa. Można by rzec prostacki, nic nowego nie odkryli, ale... #mnieśmieszy. I o to chyba chodziło...

Znajomi z fejsa wiedzą co dobre i nośne.
Ostatnia wisienka to https://www.facebook.com/skurwysynskiezwierzeta 43k fanów w 6 dni- szacun. Z poprawności politycznej wstawiam tylko linka, ale każdy widzi nazwę :)


Dziękuję za uwagę...
#rzuciłamikrofon



wtorek, 29 października 2013

Warszawa nieznana- perła na Facebooku

20 godzin i taki sukces!
Prawie 50-cio tysięczna społeczność zgromadzona w jednym, konkretnym miejscu!
Na Facebooku...
I to mocno okrojona, specyficzna społeczność wielbicieli miasta stołecznego- nie słoików, neonów, Hanki czy ś.p Mazowieckiego, ale właśnie nieznanych miejscówek w stolicy.
https://www.facebook.com/MiejscaWWarszawie

Miejsca w Warszawie, o których nie miałeś pojęcia to kontynuacja szlagierowych już stron na FB jak Zdjęcia, których nie znałeś, sportowe sukcesy Polaków i inne- na których gromadzone są wspólnie z fanami ciekawostki w wąskiej dziedzinie.
Dobę wcześniej, bo 27 października powstał mniejszy brat profilu: Miejsca we Wrocławiu, który pomimo, że starszy zgromadził tylko 30,2k fanów. Młodszy brat z Krakowa w ciągu 15h zebrał tylko 14 fanów- gdzie logika?
Oczywiście- Wawa największa, najbardziej zaludniona etc.- i oczywiście liczy się timing i wirusowość zamieszczanych treści.
Profil od wczoraj zamieścił 10 wpisów- sporo jak na jeden dzień, mało żeby obiektywnie ocenić jakość kontentu przed kliknięciem LIKE- tzn. duży potencjał w nazwie- obietnica czegoś unikatowego.
Btw. mnie zamieszczone przez admina miejscówki niczym nie zaskoczyły.

Perła kryje się dopiero w ostatnich postach innych użytkowników.
Prócz standardowych hejtów, że zamieszczają turystyczne spoty, a liczba fanów z pewnością jest kupiona znajdziemy tam bardzo aktywną społeczność wrzucającą swoje zagadki, podpowiedzi, zdjęcia, wspomnienia, wskazówki etc.




User Generated Content proszę Państwa raz jeszcze wygrywa! Społeczność potrzebuje tylko dobrego tematu- call to action, żeby dostarczyć takiej skarbnicy wiedzy, która z pewnością zaciekawi nie tylko mieszkańców stolicy.
Swoją drogą zawsze ciekawa jestem, co się stanie, gdy prowadzącym skończą się pomysły, a jakaś genialna głowa spróbuje zmonetyzować ten wielki profil- który do końca tygodnia chwalić się będzie 6 cyfrową sumą fanów.
Czas pokaże...a teraz śledźmy przyrosty odświeżając przeglądarkę. Podczas pisania tego postu- (całe 9 minut) dołączyło aż 3 tysiące fanów! 


wtorek, 16 lipca 2013

SHORT VIDEO: a na co to komu?

Nareszcie! Yes, we can!

- wejść w potencjalnie drogą formę promocji jaką jest reklama video
- zaistnieć jako video branded content
- ba, możemy to zrobić na kilka sposób


A, wszystko dzięki Twitterowi i Facebookowi, a dokładniej Instagramowi i Vine'owi.
Od teraz media społecznościowe i kontent video nie będą jednoznacznie kojarzyć się  z YouTubem. Oczywiście obydwie mobilne aplikacje nie powinny zagrozić giganotwi, ale znacząco mogą zmienić kreowanie strategii komunikacyjnych w wielu branżach.

Przyjrzyjmy się na pierwszy rzut Vine. Nie jest to totalna świeżynka, ale dopiero teraz, po pierwszy modyfikacjach i update'ach można z niej swobodnie korzystać, nie czytając miliona komentarzy, zaśmiecaczy feedu (i na Androidach). Z pewnością docenią ją userzy Twittera- gdyż głównie poprzez ten serwis możemy znaleźć przyjaciół (prócz direct mail bądź SMS- wow, co za dinozaur).
Podstawową funkcjonalnością apki jest opcja nagrywania kilkusekundowych filmików, które zapętlają się jak GIF'y. Zabawne, tagowane, kategoryzowane, udostępnianie, komentowane poprzez system kompatybilny z Twitterem (wyłącznie) daje dużo zabawy- jak na razie tylko tyle.



Jeżeli chodzi o zastosowanie marketingowe aplikacji:
- plugin pozwalający prosto z apki udostępnianie treści video bezpośrednio na www, blogu (poprzez unikalny kod do wpięcia)
Oznacza to, że możemy wzbogacić swoje treści na istniejącym już kanale komunikacji. That's it.
- ewentualne konto firmowe na Vine może poprzez odpowiedni dobór #tagów zebrać szerszą społeczność, którą następnie kierować będzie do e-sklepu, promo site etc. (w Polsce zasięg dość mizerny, więc ciężko byłoby za ten kanał budżetować klienta)- potencjał tylko wśród sieciówek
- duży atut dla marek, które swoją komunikację już opierają na Twitterze, szczególnie tych z silnie rozwiniętym BOK: w 7 sekund możemy łatwo pokazać w 3 krokach jak coś zrobić, nacisnąć, wypełnić, wykonać, czyli mini tutoriale, uzupełnieniem na częste odpowiedzi followersów.

Instagram, mam nadzieję znany już wszystkim heavy userom SM długo nie zwlekał po sukcesie konkurenta. Na Facebookowej konferencji z zapartym tchem czekaliśmy nowych featurów aplikacji uczącej się na przykładzie młodszego brata.
Praca domowa odrobiona, ale nie do końca...
Video- opcja dłuższych treści: 15 sekundowych, ale bez zapętlenia (dla usera olbrzymia strata jakościowa, ale także funkcjonalna), dla urządzenia mobilnego wielkie obciążenie (pamięci, transferu)- czas oczekiwania na załadowanie 15 sekundowego filmu przy internecie 3G to około 5 sekund (założenie przeglądania treści na newsfeedzie traci zastosowanie).
Dla marketerów...
15 sekund, to dodatkowe 9 sekund prezentacji produktu :)
Brak zapętlenia pozwala na inną formę, treść w opozycji do Vine'a- NIE ZABAWNY, ALE INFORMACYJNY KONTENT (mini blogi, recenzje, pokazy, skróty z wydarzeń, promocji, pokazów)
Nie robimy dla funu, ale żeby coś faktycznie przekazać, od początku do końca ( z konkretnym plotem).
Oczywiście jest wtyczka do generowania kodu do wstawienia na www lub blog i linkowanie, integracja z FB: olbrzymi plus i zasięg dodatkowy dla kontentu.

A jak to wygląda w praktyce?
Czy mamy już jakieś case'y marketingowe?

+Honda jest w trakcie kampanii ww. BOK dla klientów na Vine. Tutaj filmik opowiadający o niej #wantnewcar- nie bieżąco możemy też śledzić już ich poczynania online.


Mamy również pierwsze konkursy. Tym razem w wykonaniu +Nissan na Instagramie i Vine: mix kanałów?! SUPER POMYSŁ=podwójne zasięgi.
http://yourdoortomore.com/

Dla wszystkich niedowiarków, którzy twierdzą, że w 6 czy 15 sekund nie da się nic powiedzieć udowadniamy. Trailer opowieści o największym wizjonerze naszych czasów +Steve Jobs memorial page
http://instagram.com/p/br4iT0oUeD

Conclusion:
wzbogacajmy nasze koncepty o UGC: najlepiej VIDEO!



środa, 3 lipca 2013

Centra handlowe w czerwcu na Facebooku: komentarz raportu Sotrender

Centra handlowe i supermarkety to ciekawa  kategoria na Facebooku, gdyż każdy profil jest swoistym przedstawicielem regionalnej społeczności.

Pomijając ogólnopolskich gigantów typu +Lidl , czy Tesco w zestawieniu coraz mocniej akcentują swoją obecność lokalne galerie z Bełchatowa, Szczecina, czy Katowic.

O tyle o ile Lidl w ostatnim miesiącu opierał  swoją komunikację „dla odmiany” na tygodniach kuchni, popkulturowych kontekstach tj. Marvelomania, o tyle Tesco ze swoją spójną komunikacją trzyma rękę na pulsie Facebookowych nowości.  W czerwcu zaczęło przemycać elementy kampanii Ciach dodając również ciekawe formy interakcji jak Fanpage na żywo z aktywnymi grafikami z marketów wykorzystujących wizerunek swoich klientów, czy delikatny flirt z #tagami.

W zestawieniu Sotrendera +Sotrender mamy totalną świeżynkę. Carrefour Polska po raz pierwszy w notowaniu w kategorii średniej dziennej liczby osób, które o tym mówią na zaszczytnej 3 pozycji. Co istotne, wynik  ten został uzyskany (prócz prawdopodobnej reklamy) w konsekwencji cyklu smart shopping, który wywołuje niemałe dyskusje w zestawieniu z jakościową obsługą klienta. Fani wyszli z założenia, jeżeli ktoś poucza, to sam musi być wzorem, a od tego krótka droga do hejtów. W komentarzach sporą aktywność wykazują  byli pracownicy, niezadowoleni klienci i inni, którzy marki delikatnie mówiąc nie kochają. Dodatkowym czynnikiem generującym wzmianki były zakupowe anegdoty (konkurs z nagrodami).

W raporcie warto podkreślić ciekawe roszady i wzrosty w kategorii zaangażowanych fanów.
Przy średnim engage na poziomie 4% absolutnymi hitami tego miesiąca okazały się Galeria Olimp, Revia Park i Klif Warszawa. Galeria z Zamościa zaangażowała aż 67% swoich fanów co daje 1271 osób biorących udział w konkursie niezgodnym z regulaminem FB na MISS CH. Większość, bo aż 63% fanów z Bełchatowa konsekwentnie współuczestniczy w życiu galerii, czynnie angażuje się w sondy, wydarzenia i wszystkie natywne aplikacje Facebooka, aktywnie reagując na spójne grafiki.
Klif Warszawa wykorzystał fakt, że galerie handlowe chcąc czy nie chcąc swój biznes opierają na offlinie. Połączył wszystkie dostępne media zaczynając od outdooru i POSM, na FB profilu kończąc zorganizował konkurs zakupy najwyższych lotów. Z rozrzutnością godną europejskiej stolicy pozwolił fanom walczyć o przelot odrzutowcem ze znajomymi. Bez aplikacji, ale odpowiednio prowadzoną komunikacją nakłaniał do dużych zakupów w centrum mody, a przecież to jest właśnie corem biznesu omawianej kategorii.


Dlatego bacznie obserwujmy wskaźniki, rotacje w rankingu, ale nie zapominajmy o tym z czego my, agencje jesteśmy rozliczane. Wysoka pozycja Centrum Handlowego Karolinka (4 względem zaangażowania) uzyskana treściami o Dodzie , klipami typu Coco Jumbo, czy muzyką +Calvin Harris  nie zapewni klientowi zwiększenia koszyka zakupowego, czy częstszych wizyt- jedynie pochwałę, za wysokie wyniki, możliwe, że tylko w czerwcu.

środa, 12 czerwca 2013

Po ciemnej stronie księżyca, czyli rzecz o dark postach

Dzisiejszy post poświęcony będzie alternatywnej, ale i wymiennej formie reklamy na naszym ulubionym serwisie +Facebook+ Fan Page nazywanej dark/unpublished post.

Forma ta dostępna była w FB API w lipcu 2012 roku i powróciła do nas ze wzmożoną mocą w ostatnich miesiącach. Dzięki współpracy z "działem analitycznym" mojej firmy udało mi się przetestować różnorodność i efektywność tej nowinki.
Dla marki +Aktivist lifestylowego magazynu jest to najskuteczniejsza forma pozyskiwania nowych fanów.

Efekt?
Zadziwiająco dobry. Wysoki przyrost fanów na stronie, duża aktywność pod postami nie zamieszczanymi na tablicy.
Ale, żeby nie uprzedzać faktów słów kilka co to, do czego i po co.

Co to:
To forma reklamowa widoczna z poziomu fanowskiego newsfeeda, lub w prawej belce reklamowej udająca treścią i formą autentyczny post marki z tą różnicą, że post ten nie został nigdy opublikowany na żadnej firmowej stronie, tylko taki "udaje".



Do czego:
- update/ status
- foto
- video
- link

Po co:
- gdy standardowe formy na FB już średnio działają, albo windują wysokie koszty per fan
- gdy chcemy dotrzeć do szczególnej, specyficznej grupy, bo możemy tutaj również targetować po płci, relacji w związku, wykształceniu, zainteresowaniach, wieku, lokalizacji, języku.
- jest to również alternatywa do formy reklamowej na FB, która wcześniej przez serwis została odrzucona (np. gdy tekst na obrazku ma więcej niż 20%)

Główne zalety:
- kampanie mogą być bardzo wąskie, niskobudżetowe
- takich postów można wrzucać dużą liczbą bez oddźwięku na faktycznej komunikacji na stronie marki
- linkowanie do popularnych zdjęć, klipów wideo zapewnia większą zauważalność
- wciąż jest to dość świeża (mniej ignorowana przez fanów) forma reklamy

Ograniczenia:
- nie więcej niż 90 znaków
- nie można targetować po Cutome Audiences
- nie można targetować po kategoriach partnerów

Co zrobić, żeby było dobrze?
- wąsko targetować odbiorców
- nawiązywać do trendy wydarzeń, newsów
- często wymieniać kontent
- linkować do YouTuba'a

Czy polecam?
Tak, szczególnie przy lifestyle'owych markach, które swoje zasięgi mogą budować na popkulturowych ikonach, newsach ze świata etc. Forma sprawdzi się również przy tych, które nazwijmy to nie mogą sobie na za dużo pozwolić  na stronie ze względu na mocno restrykcyjny guideline, w ogóle politykę komunikacji firmy, a taką formą, może czasem kontrowersyjną, lub odchodzącą od strategii działań na profilu można bez większych konsekwencji, tymczasowo wprowadzić.

Więc na co czekać?
Tutaj tutorial w kilku krokach jak zacząć historię z dark postami:
Jak puścić kampanię dark post?



czwartek, 4 kwietnia 2013

Besty marzec

Czyli podsumowanie marca na fejsie.

Pomijając takie bomby jak śnieg, zające zamiast bałwanów, akcję z nc i anty nc+ to nic się za bardzo nie działo. Wirus znany pod pseudonimem "phishing" zlikwidował tymczasowo klika firmowych fanpage'y, ale żadne z tych zagadnień nie było strategicznym posunięciem konkretnych marek (przynajmniej mam taką nadzieję).

Zatem zajmiemy się istniejącymi, powoli, prawie organicznie rozwijającymi się perełkami, które wcześniej nie wpadły w moje ręce.
Po 1.All money.
Fanpage dostępny pod tym linkiem https://www.facebook.com/AllmoneyPolska?fref=ts
Warto prześledzić obecność tej inwestycji w serwisie Facebook.
Na pierwszy plan wysuwa się nietuzinkowa grafika, unikatowa, dedykowana dla brandu.
Charakterystyczny brand hero towarzyszy nam w codziennej komunikacji, ale także w akcjach taktycznych.
Różowy hipcio rysowany ciekawą, wyróżniającą się kreską nawiązuje do współczesnych wydarzeń, nie moralizując, czy starając się edukować na siłę, jak to ma miejsce w przypadku innych instytucji finansowych.

Moje serce skradły karykatury aktorów, celebrytów czy popularnych memów...



Oczywiście, wiele osób uzna to za tani chwyt, budowanie tożsamości na fali popularnych eventów. Bzdura!
Marka w oryginalny sposób wykorzystuje to, co faktycznie angażuje w sieci. Temat pożyczek czy finansów nie jest sam w sobie powodem to dyskusji (reason to talk). Im się udaje, bo dodatkowo wykorzystują humor, nie prezentując oferty produktowej wprost. Linkowania do strony www stanowią raptem 10% (czyli akceptowalny próg) nie rażą, nie odrzucają.
Pewne jest również, że posty Alll money wyróżniają się na Facebookowym newsfeedzie: kolorystyką, kreską, animacją.

+Amber Gold Marketing+Provident Financial czy inne tego typu instytucje sporo namieszały w branży uprzedzając marketingowców do zdecydowanych działań PR-owych, czy stricte ofertowo-marketingowych.
Innymi słowy, trzeba znaleźć swoja drogę, swój sposób komunikacji, który nie połączy w rozumieniu konsumentów tych tak różnych instytucji pod wspólną banderą kłamców i oszustów.
Z ciekawością śledzę ten Fanpage i czekam na nowe odsłony hipo-grafik.

Na koniec coś z innej beczki.
Fanpage inicjatywy Zawieszona kawa.


Skąd się to wzięło?
"W chwilach niezwykłej radości neapolitańczyk płaci w barze nie za jedną kawę, którą wypija sam, ale za dwie - jedną dla siebie, a drugą - dla klienta który przyjdzie tam później. To jakby fundował kawę całemu światu..." 

W serwisie Wawalove takimi słowami opisano inicjatywę, a właściwie jej współczesną wersję:

Mechanizm jest prosty jak budowa serca: ludzie płacą z góry za kawę przeznaczoną dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na kupienie gorącego napoju. 

Zawiesić można wszystko: kawę, ciastko, chleb, herbatę. Barman zaznacza na tablicy, widocznej dla odwiedzających kreseczką zawieszony produkt, żeby każdy przy kasie mógł skorzystać z giftu. Akcja ma wydźwięk społeczny, nie reklamowy, jest zgodna z prawem (fiskusem etc), celuje w dobre, ludzkie serca, które bez poklasku chcą zrobić coś dla innych.
Co ważniejsze, wierzą w to sami właściciele lokali: w akcji są już kawiarnia Relaks, +Klubokawiarnia Grawitacja, Kafka i inni (również z Krakowa). Czekamy na dalsze miasta i rozrost sieci.
Widzę tez potencjał marketingowy, a nawet socialowy szczególnie dla sieciówek.
Popularne SPOTTED, ogłoszenia drobne, zaproszenia do kontaktu etc. będą mogły odbywać się poprzez małe podarunki w ulubione miejsca.
Przykładowo:
Przyjdź do kawiarni, kup i wypij kawę. Kup dodatkową z extra cukrem, syropem migdałowym etc.
Napisz na swoim Fanpage'u gdzie, dla kogo i co zawiesiłeś...czekaj na odzew. Lub zrób ogłoszenie drobne na Fanpage'u marki: ja wysoki brunet, wybrałem ulubiony smak swojej kawy XXX, czekam na zainteresowaną brunetkę, która odbierze ten mały wyraz sympatii i odpowie w komentarzu, czy jej smakowało.
I tak dalej, i tak dalej...
Możliwości jest tyle ile naszych pomysłów.
BRAWO! takie akcje to ja lubię, od ludzi, dla ludzi!
Enjoy good coffee


piątek, 22 marca 2013

Po co młodym Facebook?

Młodzi, to niepełnoletni (13-18), ale także Ci których prawnie na serwisie być nie powinno, czyli dzieci poniżej 13 roku życia...
Ci ostatni sprytnie obchodzą system i bytują z nami, we wspólnej społeczności.
O ile wiemy czego my tam szukamy, jak się zachowujemy, co śledzimy, lubimy, komentujemy, o tyle dolna granica wiekowa naszego społeczeństwa nadal zaskakuje, szczególnie coraz liczniejszą i aktywniejsza konsumpcją nowych mediów.
Statystyki Facebooka wskazują, że osoby niepełnoletnie stanowią wśród polskich userów aż 20% (tych oficjalnych). Ile jest osób jeszcze młodszych niż deklarowane 13? Możemy tylko szacować, lub przywołać dane deklaratywne z Megapanelu, które wskazują na liczbę:
1/5 userów Facebooka, to pokaźna próba do zbadania ich zachowań.
W Stanach sytuacja wygląda jeszcze ciekawiej...

Minor Monitor, Badanie 1 000 userów U.S w 2012 roku
Pełna infografika http://media-cache-ec3.pinterest.com/originals/d1/42/87/d1428721fa5918a236465f83d8cd616c.jpg

Na potrzeby tego tekstu przyjrzałam się kilku profilom prywatnym, które mam w swoich znajomych, jako reprezentatywnej, bardzo wyraźnej próbie, zdefiniowanej przeze mnie jako below 13. Na szczęście ich twórcy nie wyglądają jak Ci na obrazku (aż tak młodo jak w USA), ale z pewnością nie są jeszcze świadomymi odbiorcami treści Internetu.


Dodam tylko, że tekst ten nie ma na celu moralizowania, czy zastrzegania konkretnych witryn przed dziećmi, zastanawiam się tylko i badam ruchy tych grup w mediach, w końcu za kilka lat komunikaty reklamowe będą kierowane właśnie do nich .

Odpowiedzią na to co ich interesuje i czego szukają, jest oczywiście rozrywki.
Wynika to ze statystyk serwisów typu +bebzol.com, Besty, +Demotywatory+Kwejk czy innych bardzo często udostępnianych, cytowanych treści.
Fecebook jest poniekąd przedłużeniem tego trendu, miejscem dzielenia się najśmieszniejszymi treściami.
Ale nie tylko...
Na drugim miejscu względem popularności są wszelkiego rodzaju gift makery, testy, quizy, horoskopy, które dzieci rozwiązują dla funu, ale również z ciekawości, chęci interakcji, eksploracji nowych, darmowych narzędzi.
Bardzo istotnym aspektem jest dla nich budowanie swojego wizerunku.
Ale nie w taki sposób, w jaki robimy to my: poprzez checkowanie się na lotniskach, rozbudowaną liczbę doświadczenia zawodowego w informacjach profilowych, czy finezyjne zdjęcia z tropikalnych wakacji.
Dla nich istotny jest wizerunek w wąskich grupach interakcji: w klasie, szkole, na podwórku itp.
Jak to robią?
Przenoszą 1 do 1 te same społeczne zachowania, które znamy z naszej młodości na digitalowe narzędzia:
pamiętniki, złote myśli, albumy ze zdjęciami, ankiety, sekrety, liściki etc.

Dorosłym użytkownikom serwisu nie przyszłoby do głowy, że dzieci, tak jak i my mają swoje trendy Facebookowe. Kiedy my wrzucamy przyrządzony właśnie niedzielny obiad po filtrach na naszego walla, Kasia, lat 10 publikuje szereg (około 10) pytań opisujących jej osobę względem kolegów z klasy.
Emocje, pytania, które nie mogą być wyrażone wprost, face to face znajdują swoje miejsce w komentarzach, like'ach, czy share'ach ulubionej piosenki +One Direction.
Na Facebooku jest po prostu łatwiej...
W sieci dochodzi do tego nowy aspekt: anonimowość. Nie totalna, bo przecież to nasz profil, z imienia, nazwiska, wizerunku, ale nadal nie musimy naszych emocji wystrzeliwać komuś prosto w twarz.
Formy ekspresji są niebywałe:
Polub to, a napisze Ci:1. Jak Cie nazywam?2. Czy mógłbym iść z Tobą za rękę?3. Co mi się w Tobie najbardziej podoba?4. Na ile procent Cię lubię?5. Wyzwę Cię, abyś wstawił(a) to na swoją tablicę

Kliknij Lubie to a ci powiem jak cię lubię :)
10%- wróg numer 1
20%- nienawidzę cię
30%- nie lubię cię
40%- z przymusu
50%- może być
60%- lubię cię
70% bardzo cię lubię
80%- bardzo bardzo cię lubię
90%- kocham cię
100%- oddam za ciebie życie
:) A teraz wstaw to na swoją tablice :)


Na potrzeby tego tekstu przeprowadziłam również małe badanie, z jakim odzewem spotka się taka forma interakcji z moimi znajomymi, przy zachowaniu minimum realizmu (tematyka branżowa).

Niestety jak widać, odzew pod postem nie był tak liczny jak wśród dzieci.
Dla uwiarygodnienia warto dodać, że omawiane profile  nastolatków mają taką samą, lub większą liczbę znajomych co ja...


Profile dzieci są bardzo rozbudowane, może nie o doświadczenie zawodowe, czy szkoły, ale o zdjęcia, materiały wideo i tagi. Najczęstszymi aktywnościami są komentarze. Dzieci w porównaniu ze swoimi rodzicami nie boją się, nie wstydzą komentować.
Ich aktywność jest oczywiście bardzo ograniczona, szczególnie tych under 18.
W serwisie jest ich rodzina, rodzeństwo, znajomi rodziny etc. Zamieszczane treści muszą być mocno ograniczone, jak nie cenzurowane.

Dla mnie oczywiście najistotniejsze jest jedno pytanie:
Jak tą liczną grupę możemy wykorzystać pod względem rozwijania przyszłych zachowań konsumenckich? Przecież to ponad 2,5 mln kont?!
Oczywiście, na pierwszy rzut przychodzą do głowy:
- Gry
- Fanpage tematyczne: brand hero, rozrywkowe z memami, typowo lifestyle'owe (nie koniecznie obrandowane)
- Dedykowane narzędzia: do kolaży zdjęć, generatory memów, albumów, wyliczanek etc.
- Kontent video: na samym Youtubie dzieci w wieku 7-13 lat  jest ponad 1,6 mln (Megapanel/PBI)
Ale czemu tego właśnie najmłodsi mieliby szukać na FB, przecież to nie jest dla nich dedykowana przestrzeń, anie kanał do grania, stricte rozrywki.

Osobiście widzę jeszcze jedną przestrzeń... Dużo mocniej eksplorowane, szerzej rozumiane budowanie własnego wizerunku. Jednak nie tak jak wśród dorosłych, w porównaniu z osiągami innych, ale bardziej w tendencji poszukiwania aprobaty, rozwijania w sobie kreatora własnej osobowości, świata.

+Minecraft jest fenomenem potwierdzającym jak złożona jest psychika i percepcja dzieci w zestawieniu z płytkim kartkowaniem treści w sieci przez nas samych.
Dla tych, którzy nie wiedzą co to, albo nie widziały tych najpopularniejszych produkcji cyber świata zapraszam do filmiku.
http://www.youtube.com/watch?v=Rnq9N5bK-4k


Nikt nam już nie wmówi, że to nisza, wąska grupa odbiorców, jeszcze węższa grupa twórców. Liczba wyświetleń tych episodów i komentarzy pod nimi broni się sama.
Wasze dzieci to kreatorzy...
Nie odtwórcy, nie followersi, nie influncerzy, a już z pewnością nie odbiorcy kultury/treści masowych.
Oni sami ją tworzą, takich narzędzi, schematów oczekują od przyszłych mediów i po trosze odnajdują je teraz właśnie w grach, budowaniu swojej pozycji wśród rówieśników.
Dla wielu to jednak to stanowczo za mało i za chwilę odwrócą się od tych kanałów, nie w poszukiwaniu nowych, ale tworząc te nowe, o których nam (starym) się jeszcze nie śniło.




piątek, 8 marca 2013

Cover Photo: nowa przestrzeń reklamowa


8 marca- dzień kobiet.
Zamiast skupić się na kreacjach kartek z życzeniami w Social Media (spokojnie, na to też przyjdzie pora) prześledzimy dzisiejsze zmiany.
Prócz tego, że zajawili nowy układ profil, więcej tutaj: https://www.facebook.com/about/newsfeed
To pokazały się już nowe powiadomienia w newsfeedzie o polubionych stronach przez naszych znajomych.
Teraz widzimy miniaturę polubionego profilu, z profile picture i cover photo.
O słodka naiwności...jakie to piękne narzędzie dodatkowego dotarcia z przekazem naszej marki do nowego grona odbiorców. Ba z poziomu naszej tablicy możemy od razu (przez specjalny button) polubić ten Fanpage.

I tak w piątek, piąteczek, piątunio mamy wysyp branżowych (ale i nie tylko) cover photo z różnymi zabiegami jak jeszcze bardziej przekonać do siebie rzesze przyszłych fanów.
Na pierwszy rzut agencja K2.

Powtórzenie logotypu- bo ten w profile picture w miniaturze może być niezauważalny.
Spójna, wyróżniająca się grafika. Brawo- dobra robota.

Podobny, chociaż mniej dosadny sposób klub Sztuczki.

Spójna kolorystyka. Logotyp przeniesiony do Cover photo: good job. Plus 10 za szybki response na zmiany (poza branżą reklamową).

I na koniec. W myśl pokażmy w pierwszej kolejności to co mamy najlepsze, czyli naszych pracowników.
+Interactive Solutions  w kobiecym, romantycznym wydaniu.


Super, czekam na więcej i sama się zastanawiam co możemy zrobić WOW na Fanpage'u +Valkea Social Media

czwartek, 7 marca 2013

Responsywność: czyli Socially Devoted

Responsywność to w ostatnim czasie bardzo modne, popularne przez co nadużywane słowo w budowaniu wizerunku marek. Pochodzi od angielskiego wyrażenia response czyli odpowiedź. Używać go  możemy w wielu kontekstach.
W tematyce designu i projektowania jest to technologia/praktyka pozwalająca na efektywny dobór treści, rozmiarów i narzędzi pozwalający na ich odbiór w doskonałej, czytelnej jakości na wielu urządzeniach, bez względu na rozmiar, układ etc.
Dla bardziej zainteresowanych to co lubię najbardziej, infografika:
http://pinterest.com/pin/15621929929241874/

To co jednak jest bardziej interesujące, zagadkowe, mierzalne to marki socially devoted. Stwierdzenie w ciekawy sposób zobrazowane przez +Socialbakers.com  w kontekście  parametrów, wykorzystywanych do mierzenia efektywności działań firm w mediach społecznościowych.

Zwrot ten oznacza w 3 krokach:

  • otwarcie walla na user generated content, 
  • odpowiadanie na zapytania, aktywność fanów, 
  • ale także robienie to w odpowiednio krótkim czasie.

Socialbakers stawia odważną tezę: time matters

Średni czas odpowiedzi na FB marek to 13,7 h (z roku na rok coraz krótszy),  mimo to, ponad 40% pytań w serwisie pozostaje nadal bez odpowiedzi. Co jest najistotniejsze, to to że dla fanów kanał ten stał się jednym z głównych kanałów roszczeń, ale i zdobywania informacji. Ilość zadawanych pytań w porównaniu Q2 do Q4 wzrosła aż o 26%.
Ale co w praktyce oznacza reponsywność w mediach spolecznościowych marek?
Jaki ma wpływ na ich wyniki, zaangażowanie i ogólne postrzeganie przez fanów?
Wskaźnik jest bardzo istotny dla tzw. sektorów z rozbudowanym Customer Service, ale i tych usługowych, e-commerce'owych, problematycznych, roszczeniowych, dla których FB stał się jednym z głównych źródeł kontaktu z klientem.
W tej kategorii z pewności mieszczą się telecomy, finanse i bankowość, linie lotnicze, ubezpieczenia, sklepy internetowe, usługi przewozowe, kurierskie i wszystkie inne, w których dialog z klientem jest podstawą relacji biznesowych.
I tak mamy metryki, które pozwalają nam badać Social Customer Care poprzez liczbę fanów vs liczbę kontentu postowanego przez nich na Fanpage'u marki w zestawieniu z Response Time (średni czas odpowiedzi marki) i Response Rate (procentowy odzew na posty fanów).
Takie wyniki ułatwiają markom zdefiniowanie po pierwsze:
- stopnia zaangażowania, potrzeby ich konsumentów do dialogu z marką
- procentu negatywnych (roszczeniowych) wypowiedzi vs tych stricte informacyjnych, wynikających z braku dostatecznych danych w innych kanałach
- critic time: czyli czasu, w którym fan wymaga odzewu, tak, żeby zaspokoić ciekawość jednocześnie nie pobudzając fali negatywnych wypowiedzi

Czy warto być mocno responsywnym w mediach społecznościowych?
Zdecydowanie TAK.
Nie trzeba przecież mieć największej czy najbardziej popularnej społeczności na Facebooku.
Najmniej responsywne są właśnie kolosy typu Starbucks, McDonalds, Adidas czy Yamaha.
Ważne, żeby prowadzić z nią dialog, po to powstały te serwisy. Nawet jeżeli wskaźniki budowane są negatywnymi wpisami, roszczeniami, to czynna dyskusja, kierowanie ruchu z SM do formularzy kontaktowych, kontaktu z CS zapunktuje w ogólnej ocenie działań firmy w nowych mediach. Szybko wykryte kryzysy można zdusić w zarodku, a opinie fanów wykorzystać do prowadzenia biznesu jako niezbędne insighty.
Nie mogę pominąć polskiego akcentu w rankingu światowym najbardziej responsywnych marek, które zajęło +Orange Polska  szanowne numer 5! Średni czas odpowiedzi marki to 101 minut. WOW. Tylko 36 minut dzieli giganta od argentyńskiego lidera z ponad o połowę mniejsza liczbą fanów.
Oby tak dalej, czuje patriotyczną dumę, szacunek dla agencji obsługującej Orange, jednocześnie zastanawiam się czy trzeba dopuścić do kilku poważnych kryzysów, żeby nauczyć się na błędach
i wyprzedzić peleton o dwie długości?
Życzę sobie i innym pragmatyzmu i otwartości na dialog, a strategom wnikliwego przeanalizowania coraz szerszej liczby kategorii w zestawieniu Socially Devoted.



Więcej danych na:
http://sociallydevoted.socialbakers.com/?ref=socially-devoted-banner-q4#utm_source=socialbakers.com&utm_medium=banner&utm_campaign=socially-devoted-homepage

piątek, 1 marca 2013

Besty luty 2013

Nowy miesiąc, nowe oczekiwania.
Przed weekendem wpadam w pewną nostalgię, brakuje mi Fanpage'y z prawdziwego zdarzenia.
Ukochane Tap Madl czy JBM dawno wymarły, trudno znaleźć tam coś co faktycznie wywoła spontaniczny uśmiech na twarzy.
A jednak... W ostatnim miesiącu wynalazłam kilka pereł, które pretendują do hiciorów, a wręcz mają potencjał do top 10.

Pierwszy, który zasłużył na wyróżnienie to doceniony już w mediach branżowych Fanpage Żubry online.


https://www.facebook.com/ZubryOnline
Profil istniejący od połowy grudnia 2012 zdołał zgromadzić ponad 43 tysiące fanów.
Liczba ta nie dziwi, ze względu na powszechną miłość i uwielbienie dla ginącego gatunku. To co jednak zaskakuje, to po pierwsze pomysł Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku na wykorzystanie kamer w lesie do zwiększenia popularności swoich podopiecznych, a także poziom zaangażowania zgromadzonej społeczności. Prawie 6 tysięcy osób mówi o Fanpage'u, popularne posty wywołują salwy euforii: ostatni post 94 udostępnienia, 1642 like's, 140 komentarzy. WOW, pozazdrościć. Content Designerzy- uczcie się od najlepszych!

Druga perełka, która bawi mnie do łez to Kościoły, które udają kury
https://www.facebook.com/kokoscioly

Wbrew pozorom nie jest to klub miłośników drobiu, ale twórczej sztuki fotomontażu, który zgromadził już ponad 13 tysięcy fanów. Fanpage również bije wszelkie rekordy. Najzabawniejsze posty zdobywają setki polubień i udostępnień. Autorzy szukają drobiu we wszystkim, nawet insightach Facebokowych. W ostatnim czasie zorganizowany został nawet konkurs. Zaczyna robić się monotematycznie, ale dla fanatyków kur (a może kościołów) temat nigdy nie będzie passe.

Na trzecim miejscu w zestawieniu  znalazł się profil Weszło, czyli klub towarzysko-sportowy.
https://www.facebook.com/Weszlocom



Wiem, żadna to nowość, chłopaki od 4 lat szturmują Facebooka i systematycznie dorobili się grupy ponad 40 tysięcy zwolenników. Sami określają się jako świry, ale pozytywne i zasadami. Faktycznie, czyste szaleństwo mamy już na samym cover photo, a profile picture podkreśla tylko naturę klubu. Mimo to, każdy fan piłki nożnej (nawet płci pięknej) znajdzie tu coś dla siebie, z humorem, ironią, czyli tym co kochamy najbardziej.

Na nagrodę grupową zasłużyły Ruchy Narodowe. Z pewnością za ilość, finezję i masowy wysyp na naszych newsfeedach. Zaczęło się od jedynego oficjalnego Fanpage'a https://www.facebook.com/RuchNarodowy.net
Nie ma co oglądać, więc grafik nie wklejam, chętni wejdą w link. W ślad za nim narodziły się różne sekcje, frakcje o różnorakiej tematyce. Moje serce skradła Sekcja Solarnego Imperium My Little Pony, z wiadomej miłości do kucyków i jednorożców.
https://www.facebook.com/SolarneImperium

W zestawieniu znajdziemy również Sekcję Zwłok, Sekcję Haftu, Szydełkowania i Robienia na Drutach, ale także Sekcję Onanistów, Dendrofilów, ukrytej opcji niemieckiej i innych, zabawnych nie przekraczających 100 fanów profili.

I ostatnia perełka lutego, zasługująca na szczególne wyróżnienie, gdyż wypłynęła z branży.Rodzina Stokowskich, która w ciągu miesiąca zgromadziła magiczną liczbę fanów 1 113.
https://www.facebook.com/RodzinkaStokowskich


Swoiste memorandum dla wszystkich tych, których twarze znamy dobrze już z wielu billboardów, ulotek, potykaczy, woblerów etc. Historie z życia wzięte poparte najlepszej jakości zdjęciami mogą być bazą wiedzy jak skontrować dobre copy dla JBM :) Wesoła rodzina Stokowskich dostarcza nam niezbędną porcję humoru każdego dnia, polecam...

To byłoby na tyle, czekam na kolejne trendy, wysyp coraz to ciekawszych malinek miesiąca z wielką nadzieją, że marzec przyniesie hity roku!


piątek, 15 lutego 2013

Analiza głupcze!

Od ogółu do szczegółu. Ta idea przyświecać powinna każdej analizie czy to sytuacji politycznej, wczorajszego meczu piłkarskiego, a już z pewnością działań marketingowych. Komunikacja w mediach społecznościowych niczym się nie różni od komunikatów reklamowych w prasie, TV czy jakimkolwiek innym medium. Żeby zacząć ją prowadzić, trzeba obrać konkretną strategię działań, a nie po prostu zacząć mówić. To samo tyczy się oceny komunikacji, dajmy na to Fan page'ów na Facebooku. Podstawą jest analiza, w tym przypadku analiza obranej przez twórcę strategii.

Czemu piszę o takich oczywistych oczywistościach? Media społecznościowe, przynajmniej w Polsce traktowane są po macoszemu (ale to temat na inną dyskusję), dlatego działania w nich podciągane są pod całościową, całoroczną strategię działań marki w zakresie jej promocji.
I tu pierwszy błąd! Ba, pierwsza przyczyna problemów, jakie wynikać będą z prowadzonych działań w rzeczonych mediach. W kanale tym komunikujemy się z konkretną grupą, społecznością.
Rozpoczynanie działań od oceny i klimatu marki, rozkładania jej na czynniki pierwsze względem jej pozycjonowania wśród konkurencji prowadzi do nieporozumień.
Media społecznościowe, dajmy na to Facebook to nie miejsce komunikacji marka-klient, ale społeczność- społeczność, przyjaciel-przyjaciel, w takim celu zostały stworzone i nie zmienimy tego, jak bardzo byśmy chcieli. Analiza dlatego powinna dotyczyć grupy klientów, fanów, odbiorców komunikacji marki, nie tego jak powinni wyglądać jej fani, ale jacy faktycznie są.

Jeżeli takich danych nie mamy, warto pierwszy krok wykonać w kierunku infosfery, czyli bazy wiedzy działań i zachowań społecznych w stosunku do naszej marki. Monitoring forów, blogów wykaże, że chociaż oficjalnie nie prowadzimy tam działań nasza marka już tam istnieje, gdyż jest obecna w świadomości naszych obecnych, byłych i przyszłych klientów.
Wyniki badania odpowiedzą nam na podstawowe pytania: kto korzysta z naszych produktów, usług, jakie są ich odczucia w stosunku do marki, a także jaka jest jej rozpoznawalność na tle konkurencji. Poziom, ilość i natężenie dyskusji o marce również ma znaczącą rolę w podejmowanych działaniach w Social Media. Dlaczego? Bo wszystko to są działania na społecznościach, płynnym, stale żywym, zmieniającym się trybie.
Jeżeli wyjdziemy od przeświadczenia, że jesteśmy marką premium, w top 3 w swoim segmencie, świadczącą usługi dla średnio zamożnych i zamożnych, zainteresowanych kulturą wysoką to nie zdobędziemy łatwo fanów, przyszłych klientów, społeczności zainteresowanych naszym produktem (jeżeli nie jest on obecnie na fali). Zaczynanie myślenia od tego jaka jest marka prowadzi do błędnego koła, oczywiście komunikacja musi być utrzymana w klimacie już prowadzonych działań, ale musi być atrakcyjna dla jej odbiorców, przyszłych klientów, a nie każdego kto dołączy na chwilę do tego zaszczytnego grona, wejdzie, obejrzy i zniknie.

Dlatego powinniśmy najpierw zadać sobie pytania: jacy są nasi klienci, czy już nas lubią, co ich interesuje, o czym będą chcieli z nami rozmawiać, gdzie zazwyczaj przebywają,  jak do nich dotrzeć. Zdobyte informacje zestawić z marką, a co najważniejsze jej celami związanymi z komunikacją ze społecznością. Jeżeli są sprzedażowe, to skupić rekomendacje i wytyczne strategii na pozyskiwaniu potencjalnych klientów, jak wizerunkowe, to postawić mocny nacisk na angażujące, zasięgowe treści, ale wszystkie kierowane na społeczność, nie na efekt sam w sobie.

Jeżeli ogół i całościowy pogląd mamy już omówiony (i ktoś wytrwał do tego momentu) to przejdę do meritum, czyli szczegółu, na podstawie którego powstał obecny tekst. A mianowicie, ostatnio przygotowując strategię obecności w SM dla ubezpieczyciela natknęłam się, wśród wielu materiałów, tekstów na raport Forbes'a i Brand24 na temat firm ubezpieczeniowych w mediach społecznościowych z lipca 2012. Raport rozpoczynał ranking opracowany przez "niezależnych specjalistów". I tu, w tym właśnie momencie zapaliła mi się czerwona lampka. Po mimo, że wymienionym nazwiskom braku eksperckości nigdy nie można zarzucić, tak podstaw samego rankingu już nie zaakceptowałam.
Po pierwsze metoda przeprowadzonego badania okazała się tak złożona, że doczekała się swojego opracowania na dodatkowej podstronie (link do metodologii na stronie Forbesa), co tylko pogłębiło moje wątpliwości.
Niezależni eksperci dawali punkty wybranym Fan page'om (od 0 do 5) za na przykład: oryginalność treści... Bądź wykorzystanie materiałów foto i video. WOW. Nie wiem czy umiałabym ocenić swój poziom oryginalności w tej skali, a wykorzystanie różnych form treści wynika ze specyfiki prowadzonych działań i dostępnych w firmie materiałów. Nie spotkałam się jeszcze, żeby video  były tworzone specjalnie na potrzeby SM (jak tak to super, ale praktyka rzadka w Polsce). Oczywiście przy tak surowych kryteriach żaden ubezpieczyciel nie zdobył nawet 300 z 400 możliwych punktów, a pierwsze miejsce wśród opinii ekspertów zdobyła Ergo Hestia z majestatycznymi 266 punktami. Eksperci wyróżnili ją za oryginalność... Nie mnie to oceniać, czy wynik i miejsce w rankingu słuszne, ale jako strateg informacja ta jest dla mnie mniej niż przejrzysta. Co faktycznie znaczy oryginalne, jak się wyróżnia, czemu- czy trafia to do faktycznych odbiorców komunikatów i przekłada się na sprzedaż? To nie są pytania retoryczne, ja faktycznie jestem ciekawa. Szukam w sieci wiarygodnych treści, weryfikuję ich jakość i dobór, ale rzekomy raport publikowany na stronie Forbesa i dane w nim zawarte nie dość, że ich nie dostarczają, ale zamazują.

Nie dziwię się, że media społecznościowe traktowane są po macoszemu, z przymrużeniem oka, jako dodatek- bo tak są oceniane. Firma marketingowa, która szczyci się pierwszym miejscem w rankingu faktycznie myśli, że ma do tego prawo. I nie podnoszę tematu, bo moja firma nie wygrała, szczerze się przyznaję, że nie miałam z tym nic wspólnego, ba nie wiedziałam nawet, że takie zestawienie było organizowane, ale krew mnie zalewa, że ktoś (czyt. Junior Brand Manager) w wyborze przyszłej agencji, doborze mediów, bądź narzędzi może się tym kierować, bo przeczytał w Forbesie.

Dlatego raz jeszcze (uwaga, słowa broń Boże nie kierowane do "niezależnych ekspertów"), analiza głupcze! Czyli przyczyny, wyniki, zestawienia, a jak już niezależne opinie, to nie w skali od 0 do 5, tylko w konkretnych argumentach, na konkretnych postach, bądź kampaniach reklamowych. Zasialiście we mnie ziarno zainteresowania czemu to właśnie Hestia, które treści w badanym okresie były tak wyróżniające się...przecież to źródło wiedzy dla potomnych, wiedzy marketingowej. Szkoda.
I dalej jak mantrę... analiza, wnioski, rekomendacje, analiza, wnioski, rekomendacje...


Źródło: http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/strategie/najlepsi-ubezpieczyciele-w-social-media,28699,2



wtorek, 12 lutego 2013

Geolokalizacja na FB nie taka straszna jak ją malują

Dzięki serwisowi +Bloomberg Businessweek Polska dotarła do nas kolejna noworoczna ciekawostka o planowanych zmianach, feature’ach dot. Facebooka i daleko idącej ingerencji w naszą prywatność. Mianowicie, programiści Marka pracują nad aplikacją geolokalizacyjną, która miałaby zagościć na naszych smartfonach już w marcu tego roku. Szok? Nie, skądże. Na ostatniej konferencji serwisu oczekiwaliśmy z zapartym tchem informacji o prowadzonych pracach nad urządzeniem mobilnym asygnowanym marką, tak się jednak nie stało. Facebook przedstawił nam Social Graph, który dla zwyczajnych użytkowników (nie-marketerów) nie jest  znacząco istotny. Co innego jednak z opcją wyszukiwania znajomych po ich lokalizacji. Ta opcja może się przydać wielu z nas, nie tylko tym mobilnym. Śledzenie obecności partnerów, dzieci, przyjaciół jeszcze nigdy nie było takie proste. Jeżeli nie zablokujemy opcji: udostępniaj moją lokalizację zawsze i wszędzie (tzw. pracuj w tle) i będziemy mieli dostęp do sieci to nasza obecność będzie sygnalizowana przyjaciołom (może i nie przyjaciołom też).
Nie jest to zupełna nowość w mobilnym świecie. Co prawda +foursquare czy  Gowalla zamieszcza w sieci tylko to co chcemy i świadomie postujemy, ale  usługi typu +Glancee, czy Highlight aktywnie współgrają z naszym osobistym urządzeniem nadając informacje o położeniu w czasie rzeczywistym. Ten ostatni jest już zintegrowany z mediami społecznościowymi w tym m.in. z Facebookiem i LinkedInem wykorzystując również sieć zainteresowań, wspólnych znajomych, ulubione  miejsca podpowiadając te osoby w pobliżu, którymi użytkownik może być zainteresowany. Pominiętym, jednak najmocniej eksploatowanym, przynajmniej za oceanem narzędziem tego typu jest Adam4Adam (500 tys. pobrań od grudnia 2012). Dla tych bardziej poinformowanych znany jako Radar Gay Dating GPS.  Aplikacja pozwala wyszukać zainteresowanych relacją, homoseksualnych partnerów przebywających w pobliżu. Funkcjonalność oczywiście tylko wtedy się przydaje, gdy faktycznie jesteśmy online 24h i często się przemieszczamy w poszukiwaniu nowych znajomości.
W Polsce znacznie bardziej obawiamy się o swoje bezpieczeństwo, podejrzewamy jak, gdzie i do czego nasza lokalizacja może się przydać chciwym marketerom, prześladowcom i złodziejom. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, jak mocno już w chwili obecnej nasze lokalizacje są widoczne i wykorzystywane w sieci. Po pierwsze: posty dodane z FB mobile pokazują naszą lokalizację w podpisie posta, po drugie większość geolokalizacyjnych, popularnych w Polsce apek typu 4sq loguje nas do siebie poprzez FB Connect (dane przekazane Markowi), po trzecie to Google Maps, które przy wyszukiwaniu miejsc, tras dojazdu również pobiera i zapisuje naszą lokalizację. Ci społeczni giganci informacje o naszych mobilnych urządzeniach, ulubionych miejscach już posiadają.
Wbrew wszystkiemu nowe funkcjonalności Facebooka mają być udogodnieniem dla samych użytkowników, zacieśnić, a właściwie poszerzyć społeczne więzi tak, aby nigdy, już przenigdy nie mogły być zerwane. To, że marketerzy będą mogli bardziej precyzyjnie targetować swoje specjalne oferty, promocje , reklamy to oczywiście wartość dodana, na której skorzystają obydwie strony (nie będziemy oglądać ofert z Katowickich fitness klubów będąc mieszkanką Warszawy). Ciężko też ukryć, że na samą myśl o specjalnych funkcjonalnościach dla marek wykorzystujących geolokalizację i dane z FB wszyscy reklamodawcy zacierają ręce. Wspomniany 4sq z tą opcją wszedł zdecydowanie za późno, mamy wielką nadzieję, że FB zrobi to tak innowacyjnie i miarodajnie jak z reklamą mobilną jednocześnie nie odstraszając polityką prywatności swoich userów.
Posiłkując się kilkoma statystykami z USA możemy wróżyć, że podobne miary będą obowiązywać również na ojczystej ziemi z końcem roku, a wtedy geo  Facebook może okazać się niesłychanym hitem. Według badań przeprowadzonych przez Pew Research Center’s Internet & American Life Project, Visible Technologies na ponad 1000 dorosłych użytkownikach urządzeń mobilnych wynika, że 14% z nich wspiera swoje update’y statusów lokalizacją, prawie dwa razy częściej robią to mężczyźni.
Więcej informacji na infografice poniżej, a także tutaj: http://www.mediabistro.com/alltwitter/every-move-you-make_b13925
Danych z rodzimej ziemi jeszcze nie posiadamy, ale sami możecie na swoim newsfeedzie, a także czacie mobilnym prześledzić ile postów wspartych jest lokalizacją. U nas znaczna większość… Jeżeli w Polsce faktycznie 25% z nas posiada już smartfony, to rewolucja jest blisko, pytanie tylko jak świadomi i przygotowani na nią będziemy.