Kwiatki, bratki, wódka i babolce językowe...
To to, co bawi mnie najbardziej od kilku dni w social media.
Ruszyła kampania wyborów samorządowych, wybieramy prezydentów.
Aż strach się bać kto będzie rządził tymi biednymi miastami.
Materiały reklamowe zalały miasto i tyle o ile stolica dużego wyboru nie ma- te same gęby, oklepane hasła i miejsca rozwieszania plakatów, o tyle inne miasta prezentują się bardzo ciekawie.
Oczywiście Facebook nie śpi. 2 dni temu powstał profil SAMORZĄDOWE HITY KAMPANII, który oczywiście bardzo Wam polecam. Fanpage rośnie w siłę, na chwilę obecną ma prawie 5k fanów. Przyrost obserwatorów mnie totalnie nie dziwi, za to tempo i oryginalność przybywającego contentu jest dość zaskakująca. A poniżej kilka "kwiatków", które wjechały na polskie ulice.
Już od dłuższego czasu jestem absolutną fanką tej marki, a właściwie bardziej jej działań marketingowych i konsekwencji w budowaniu swojego wizerunku wokół ciepłych emocji.
W życiu każdego zapracowanego Polaka przychodzi ten dzień, w którym postanawia: dość, basta, należą mi się wakacje, mojej rodzinie również. Wsiada w samochód/otwiera laptopa/dzwoni po znajomych jak kto lubi i szuka zaufanego biura podróży.
+TUI (czy +Thomson) nie jest biurem tanim, ani polskim... za to z pewnością nie można im odmówić charakteru. Nie jest to marka, która sprzedaje przelot, zakwaterowanie i wyżywienie. TUI sprzedaje marzenia, a bardziej ich spełnienie. A marzenia kosztują... Szczególnie, gdy są to marzenia pluszowego misia. I o tym właśnie jest ostatnia ich kampania:
Planowanie działań w mediach
społecznościowych jest tak praktyczne i dokładne jak wróżenie z kart, czy kuli.
Marketing społecznościowy jest najszybciej i najdynamiczniej zmieniającą się
formą promocji, dlatego w jego kontekście łatwiej mówić o trendach, tendencjach
czy obiecujących formatach. Efektywne planowanie kampanii w SM wymaga od
marketingowców ciągłej czujności i gotowości na re definiowanie zarówno swoich
celów, jak i kanałów komunikacji.Dlatego
na potrzeby tego wpisu opracowałam kilka trendów, które warto
wykorzystać, rozważyć w planowaniu obecności marki w sieci.
Na krzywej najistotniejsze punkty, ze względu na szacowanie rozwoju komunikacji i contentu obejmują:
Social TV (planowany rozkwit za 5-10 lat)
Content Marketing (planowany boom za 2-5 lat)
Crowdsourcing, Social Commerce i Social Analycis, które już są popularne... chociaż nie wiodące wśród polskich trendów
Jakie to ma dla nas znaczenie?
W szczególności przyszłe Social TV, czy szeroko rozumiana analityka i zbiór danych na bazie analizy społeczności wskazują na dużo szerszy kontekst obecnie wąskich social mediów. Nie myślimy tu o pojedynczych kanałach komunikacji, czy strategii na dialog marki z jej konsumentami, ale stawiamy znak zapytania co dalej? Co jak tych kanałów nie będzie? Jak kształtować i wykorzystywać zdobytą wiedzę związaną z zainteresowaniami, cyklem życia, czy oczekiwaniami obecnego internauty/ facebookowicza. Jak uzyskać efektywnościową synergię mediów między sieciami społecznymi, a tradycyjnymi kanałami sprzedaży, tak żeby płynnie prowadzić naszych konsumentów od ekranów komputerów/ telefonów do półek z produktami...
Obecnie z pewnością nie zapewni nam tego sam Facebook.
Jego „popularność” zaczyna spadać na rzecz coraz
nowszych serwisów, aplikacji mobilnych
Jest coraz droższym kanałem komunikacji
marketingowej
Olbrzymia konkurencja, osłabia widoczność marek
Wymaga wysokiego wkładu początkowego, żeby móc
czerpać z niego korzyści sprzedażowe, czy nawet wizerunkowe
Wewnętrzna sieć sprzedaży reklam zmieni obecne podejście marketerów do kupowania zasięgów
A wszystkiemu winien...
Trudno go winić, Facebook wie co robi, robi to dobrze i co najważniejsze efektywnie. Dlatego jeszcze mocniej niż kiedyś musimy skupiać się na jakości i doborze contentu. A wręcz dwa razy się zastanowić, czy FB to jedyne właściwe miejsce do naszej komunikacji. Obecnie serwis traktowany jest jak telewizja- jest wielki zasięg, są miliony userów- cokolwiek chcę się sprzedać czy zakomunikować tutaj działam efektem skali... co z tego, że mój post widzi 10% 60k społeczności...
Dlatego wróćmy do kanałów jakościowych, w których króluje wiecznie kochany, share'owany, szczególnie przez płeć piękną CONTENT PHOTO!
Pesymistom, którzy ciągle narzekali na dość wąski zasięg, klajstrową grupę docelową coraz bardziej ucierają nosa fakty:
+Instagram wg. Megapanelu zalogowanych już
ponad 1 mln polskich kont jest świetnym źródłem komunikacji, inspiracji, ale
także sposobem na pozyskiwanie od nich contentu
+Pinterest1,4-1,5 mln polskich użytkowników
miesięcznie. Z portalu korzystają przede wszystkim Ci w wieku 14-44 lat i
z wykształceniem średnim lub wyższym. Kobiet na stronie jest tylko
niewiele więcej niż mężczyzn.57% contentu w serwisie dotyczy jedzenia!
+Tumblrw PL ponad mln userów/m-s. miks
serwisu mikroblogowego i zdjęciowego + gify!
Główne zalety dla marketera:
Obecność na Instagramie i Pintereście łącznie
zapewnia prawie całkowite dotarcie do kobiet (szeroka grupa wiekowa młodzi Instagram+ starsi Pinterest)
Praktycznie „bez kosztowe” serwisy: wciąż brak w PL
płatnych form reklamowych, dobre treści nie znikną w tłumie
Zwiększają dotarcie wśród mobilnych konsumentów
Pozycjonują markę w wyszukiwarkach
Ale jeszcze lepszy efekt uzyskamy wprawiając te obrazki w ruch, czyli rzecz o contencie video.
Miliard – tyle wyświetleń każdego dnia generują filmiki
udostępniane na Facebooku. Ponad połowa tej liczby przypada na
urządzenia mobilne. 05-07.2014 liczba wyświetleń wzrosła o 50%. Niemal
każdy użytkownik FB wyświetla codziennie jeden filmik. 65% liczby
wyświetleń generują urządzenia mobilne.
Ponad 40 milionów użytkowników na całym świecie
używa aplikacji Vine
Video to również Instagram
YouTube goni FB pod względem liczby
użytkowników i bije pod względem RU- jest idealnym kanałem pod względem
mnogości dostępnych materiałów i możliwości przeprowadzanych kampanii
reklamowych
To są tylko liczby, ale warto pamiętać o unikatowości tego formatu komunikacji, który łączonym obrazem i tekstem tworzy dużo szerszy przekaz, częściej zapamiętywany, a także dzielony w sieci między Internautami. W obecnych czasach, smartfonów nagrywających w 4k, programów natywnych do obróbki video praktycznie bez kosztowo możemy "wyprodukować" wstępny materiał. Oczywiście, bardziej jako moodboard, mashup czy podsumowanie ciekawych akcji offline'owych, ale już to pozwala nam na sprawdzenie reakcji Internautów, da insight i feadback co dalej z tym formatem zrobić, może przekona do większej inwestycji.
Wciąż zapomniany i niedoceniany Twitter...
Nie pytajmy po co, nie pytajmy czemu i czy moja TG tam jest. Te odpowiedzi już padły, szczególnie przy międzynarodowych brandach. Zapytajmy wspólnie jak go wykorzystać i jak w przypadku powyższych kanałów znajdźmy odpowiedni kontekst, a kanał ten może nas wielce zaskoczyć w przyszłym roku (szczególnie ze względu na wprowadzane reklamy). Kto teraz zyskuje?
Raport +Sotrender Marki na Twitterze Sierpień 2014
Real Time Marketing: dobrze się sprawdza przy brandach powiązanych z jakimikolwiek eventami jak koncerty, mecze, premiery, konferencje
Obsługa klienta: akcja- reakcja, czyli telekomy, linie lotnicze i wszyscy Ci, do których pytania stosowane są bardzo często,a reakcja wymagana praktycznie natychmiast
Prym wiodą politycy, celebryci, dziennikarze, media
i muzyka
Większa szansa zaistnienia w mediach tradycyjnych z
tweetem niż postem: media częściej cytują Twittera (47%)
Pod koniec czerwca bieżącego roku Twitter posiadał
około 271 mln aktywnych użytkowników, czyli o ponad 25% więcej niż w
zeszłym roku- wskazuje na trend
Nadal w serwisie widzimy te same marki, brak nowych graczy, którzy traktowaliby ten kanał nawet uzupełniająco. Wejście na Twittera z profilem marka X, nie jest tu rozwiązaniem. Zupełnie inaczej zachowałyby się sekcje tematyczne, statementy, tak popularne na FB jak: @wiemcojem (marka FMCG), @kochamkino (multiplex) etc. które na bieżąco mogłyby informować o swoich akcjach, repertuarze, trendach wykorzystując masowe zasięgi: aktorów, filmów, dietetyków etc. A to tylko kropla w morzu
I ostatni- choć najważniejszy trend, bo wciąż w kraju czekamy na rok MOBILE jak na pierwszą gwiazdkę, która notorycznie z uporem maniaka nie chce przyjść. Czy aby na pewno?
W tym roku pojawiło się sporo perełek, które miały przejść bez echa, wręcz w innych kanałach były wyśmiewane,za to szeroko komentowane nawet w mediach tradycyjnych. Szeroka debata społeczna na temat potencjału i rozwoju szybkich serwisów randkowych, czy nagły powrót gifów tylko nas zapewniał o nierozerwalnym połączeniu społeczności ze smartfonem/ tabletem. Ja ten trend roboczo nazwałam "quick mobile".
Głównie młody- underage TG, ale również 18+ (klasa tzw. testerów z branży)
Aplikacje nastawione na krótkie interakcje userów:
komunikatory, systemy randkowe, często wykorzystujące obraz, bazujące na
relacjach
+Snapchat/ Bolt : komunikatory wykorzystywane na zachodzie do akcji promocyjnych typu: kupony zniżkowe- (brak opcji
dzielenia się ze znajomymi, jednorazowe dotarcie do konsumenta) +16Handles case, czy konkursy, informatory o ważnych eventach typu +MTV VMA 2014
Tinder aplikacja randkowa wykorzystywana w Polsce m.in przez +KFC Polska
Wszystkie te kanały dopiero raczkują. Co jest ważne, zostały stworzone dla ludzi, w konkretnym celu przedłużenia lub nawiązania konkretnej relacji, dlatego trudno wskazywać na konkretne rozwiązania marketingowe. Niemniej Ci pierwsi, Ci z pomysłem mogą czasem swoją nadgorliwością wygrać.
Na tym etapie, pewnych podsumowań warto wskazać na to jak istotny w przyszłym roku będzie content. Skupiłam się głównie na kanałach, bo na koniec dnia dystrybucja tych treści przynosi upragniony efekt, lub zawód, lecz żaden z tych serwisów nie pomoże, gdy nasze treści będą źle dobrane do TG, nudne, stricte reklamowe, lub po prostu nieprzemyślane. Dlatego wychodź od ogółu: celu, zadań i analizy naszych tegorocznych dokonań do szczegółu: jak konkretnej rewizji strategii działań swoje marki. One jak nic innego nie dadzą nam pełnego obrazu i odpowiedzi co dalej...
Brak wpisów w ostatnim...czasie pominę znaczącym milczeniem...
Za to zacznę od osobiście ulubionego tematu, tzn. Fejsbunia.
O ile profile marek nie są w ostatnim czasie godne uwagi, o tyle z miesiąca na miesiąc wykluwają się coraz nowsze perły tematyczne, zrzeszające tysiące fanów every single day!
Myślałam, że fala niezapomnianych miejsc, tekstów etc. profili już się przejadła. A jednak, jak duże mózgi, tak wiele pomysłów. Zatem...
1. Polish your English With Donald, na fali zmian politycznych szybko wykorzystany lapsus słowny pana Premiera. Poniżej najciekawsze, kreatywne kwiatki.
2. To samo zdjęcie Bogusława Lindy codziennie. Absolutny hit, nie wiadomo skąd, nie wiadomo czemu- najprostszy profil w prowadzeniu ever. Trudno dodać ulubione, bo każde ze zdjęć zamieszczonych na profilu nim właśnie jest, za to teksty w postach czasem wyśmienicie zaskakujące.
Nowy miesiąc a zdjęcie jak co dzień to samo. To właśnie Wam dajemy tę radość, nasi fani i nie przestaniemy. Dzięki za wsparcie!-
Z okazji 12 tysięcy fanów - to samo zdjęcie.
30 tysięcy! Z tej okazji - sonda. Które zdjęcie wrzucone do tej pory było najlepsze?
3. Założony 13 września profil Gdzie jest mój hajs z komunii? to propozycja mocno egzystencjalna. Na profilu znajdziemy totalny mix tematyczno, formatowy, rekordzista w kategorii liczba fanów/ na dni istnienia. Pozwoliłam sobie wyróżnić komunijne zdjęcia...z nutką nostalgii w tle i łzą w oku...
I na koniec, jako że miało być to top 3, a nie top 4, totalna świeżynka, creme de la creme- w dodatku o tematyce foodowe, wręcz foodpornowej!
Profil założony 20h temu, zdobył już prawie 3 tysiące fanów, w tym mój LIKE, przez co jeszcze zalicza się do września, a już pretenduje do miana lidera. Wulgarny poradnik kulinarny, bo o nim mowa to nie mniej, ni więcej, a przepisowanik bogaty w przekleństwa. Można by rzec prostacki, nic nowego nie odkryli, ale... #mnieśmieszy. I o to chyba chodziło...
Znajomi z fejsa wiedzą co dobre i nośne.
Ostatnia wisienka to https://www.facebook.com/skurwysynskiezwierzeta 43k fanów w 6 dni- szacun. Z poprawności politycznej wstawiam tylko linka, ale każdy widzi nazwę :)
20 godzin i taki sukces!
Prawie 50-cio tysięczna społeczność zgromadzona w jednym, konkretnym miejscu!
Na Facebooku...
I to mocno okrojona, specyficzna społeczność wielbicieli miasta stołecznego- nie słoików, neonów, Hanki czy ś.p Mazowieckiego, ale właśnie nieznanych miejscówek w stolicy.
Miejsca w Warszawie, o których nie miałeś pojęcia to kontynuacja szlagierowych już stron na FB jak Zdjęcia, których nie znałeś, sportowe sukcesy Polaków i inne- na których gromadzone są wspólnie z fanami ciekawostki w wąskiej dziedzinie.
Dobę wcześniej, bo 27 października powstał mniejszy brat profilu: Miejsca we Wrocławiu, który pomimo, że starszy zgromadził tylko 30,2k fanów. Młodszy brat z Krakowa w ciągu 15h zebrał tylko 14 fanów- gdzie logika?
Oczywiście- Wawa największa, najbardziej zaludniona etc.- i oczywiście liczy się timing i wirusowość zamieszczanych treści.
Profil od wczoraj zamieścił 10 wpisów- sporo jak na jeden dzień, mało żeby obiektywnie ocenić jakość kontentu przed kliknięciem LIKE- tzn. duży potencjał w nazwie- obietnica czegoś unikatowego.
Btw. mnie zamieszczone przez admina miejscówki niczym nie zaskoczyły.
Perła kryje się dopiero w ostatnich postach innych użytkowników.
Prócz standardowych hejtów, że zamieszczają turystyczne spoty, a liczba fanów z pewnością jest kupiona znajdziemy tam bardzo aktywną społeczność wrzucającą swoje zagadki, podpowiedzi, zdjęcia, wspomnienia, wskazówki etc.
User Generated Content proszę Państwa raz jeszcze wygrywa! Społeczność potrzebuje tylko dobrego tematu- call to action, żeby dostarczyć takiej skarbnicy wiedzy, która z pewnością zaciekawi nie tylko mieszkańców stolicy.
Swoją drogą zawsze ciekawa jestem, co się stanie, gdy prowadzącym skończą się pomysły, a jakaś genialna głowa spróbuje zmonetyzować ten wielki profil- który do końca tygodnia chwalić się będzie 6 cyfrową sumą fanów. Czas pokaże...a teraz śledźmy przyrosty odświeżając przeglądarkę. Podczas pisania tego postu- (całe 9 minut) dołączyło aż 3 tysiące fanów!
W Internecie skończył się pewien model komunikacyjny, trzeba szukać nowych rozwiązań. Zasięg to już nie wszystko. Advertising blindness zmusza do poszukiwania nowych form komunikacji korzyści produktowych wśród Internautów.
Native advertising, w przeciwieństwie do reklamy display jest spójną częścią kontentu, upodobnioną do naturalnych artykułów, treści tworzonych przez redakcje serwisów. Co istotne zachowane są w tym samym tonie i stylistyce co wszystkie komunikaty kierowane do specyficznej grupy docelowej konkretnego serwisu. Tym samym mamy większą pewność, że zostanie przeczytany, przyswojony, a co najważniejsze udostępniany przy pomocy serwisów społecznościowych wśród odbiorców zainteresowanych tą tematyką.
Jest porównywalną formą ze sponsored stories i sponsored tweets znaną z serwisowych gigantów tj. Tweeter i Facebook, w dużo sprawniejszy i subtelniejszy sposób prezentowaną w formatach blogowych takich jak +natemat.pl
Z badań wynika, że 52 % częściej zwracamy uwagą na taką formę komunikacji, niż na display, częściej również dzielimy się tą informacją, która jednocześnie ma mocniejszy wpływ na decyzje zakupowe (o 62% więcej).
Tutaj skuteczność to prócz zasięgu również liczba komentarzy, share, like’s czy czasu spędzonego na artykule. +Forbes z reklamy natywnej wzmocnił sprzedaż w 2012 roku o 10%, w 2014 planuje powiększyć ją o 25%. Polskie kampanie przeprowadzane dla marki tj.Magnat (200 tys. zasięgu), czy kampanii „Dzień z życia” (120 tys. UU) podkreślają potencjał tej formy.
Na rodzimym serwisie +Aktivist powoli przecieramy szlaki w tym temacie.
Poniżej kampania wspierająca promocję aplikacji mobilnej Walk&More.
Zintegrowane działania na blogu, w zakładce promowanych miejsc, czy akcji konkursowych wspieranych User Generated Content w spójny sposób prezentują wszystkie aspekty aplikacji.
W efekcie "podstęp marketerów" jak nazywana jest reklama natywna, powinien do złudzenia przypominać, udawać stałe treści serwisu, bez linkowania, wymieniania nazw marek etc. W praktyce niestety jest to jeszcze trudne, szczególnie pod względem stosunku klientów do takich form.
Założenie Content is King w tej dyskusji nadal nie działa, a wyniki często zależą jak w przypadku treści viralowych od przypadku, wyczucia czasu i szczęścia.
Rozpoczynając kampanię natywną z wydawcą klient otrzymuje pełne wsparcie butiku kreatywnego w postaci pomysłów, koncepcji tematycznych, a także gotowych treści do implementacji na stronie.
Reklamę natywną porównać możemy do lokowania produktu w programach telewizyjnych, które są znacznie bardziej rozpoznawalne i zapamiętywalne niż blok reklamowy między serialami- poprzez system skojarzeń ze standardowymi formami reklamy łatwiej jest uzmysłowić zjawisko implementowane również w starych mediach.
- wejść w potencjalnie drogą formę promocji jaką jest reklama video
- zaistnieć jako video branded content
- ba, możemy to zrobić na kilka sposób
A, wszystko dzięki Twitterowi i Facebookowi, a dokładniej Instagramowi i Vine'owi.
Od teraz media społecznościowe i kontent video nie będą jednoznacznie kojarzyć się z YouTubem. Oczywiście obydwie mobilne aplikacje nie powinny zagrozić giganotwi, ale znacząco mogą zmienić kreowanie strategii komunikacyjnych w wielu branżach.
Przyjrzyjmy się na pierwszy rzut Vine. Nie jest to totalna świeżynka, ale dopiero teraz, po pierwszy modyfikacjach i update'ach można z niej swobodnie korzystać, nie czytając miliona komentarzy, zaśmiecaczy feedu (i na Androidach). Z pewnością docenią ją userzy Twittera- gdyż głównie poprzez ten serwis możemy znaleźć przyjaciół (prócz direct mail bądź SMS- wow, co za dinozaur).
Podstawową funkcjonalnością apki jest opcja nagrywania kilkusekundowych filmików, które zapętlają się jak GIF'y. Zabawne, tagowane, kategoryzowane, udostępnianie, komentowane poprzez system kompatybilny z Twitterem (wyłącznie) daje dużo zabawy- jak na razie tylko tyle.
Jeżeli chodzi o zastosowanie marketingowe aplikacji:
- plugin pozwalający prosto z apki udostępnianie treści video bezpośrednio na www, blogu (poprzez unikalny kod do wpięcia)
Oznacza to, że możemy wzbogacić swoje treści na istniejącym już kanale komunikacji. That's it.
- ewentualne konto firmowe na Vine może poprzez odpowiedni dobór #tagów zebrać szerszą społeczność, którą następnie kierować będzie do e-sklepu, promo site etc. (w Polsce zasięg dość mizerny, więc ciężko byłoby za ten kanał budżetować klienta)- potencjał tylko wśród sieciówek
- duży atut dla marek, które swoją komunikację już opierają na Twitterze, szczególnie tych z silnie rozwiniętym BOK: w 7 sekund możemy łatwo pokazać w 3 krokach jak coś zrobić, nacisnąć, wypełnić, wykonać, czyli mini tutoriale, uzupełnieniem na częste odpowiedzi followersów.
Instagram, mam nadzieję znany już wszystkim heavy userom SM długo nie zwlekał po sukcesie konkurenta. Na Facebookowej konferencji z zapartym tchem czekaliśmy nowych featurów aplikacji uczącej się na przykładzie młodszego brata.
Praca domowa odrobiona, ale nie do końca...
Video- opcja dłuższych treści: 15 sekundowych, ale bez zapętlenia (dla usera olbrzymia strata jakościowa, ale także funkcjonalna), dla urządzenia mobilnego wielkie obciążenie (pamięci, transferu)- czas oczekiwania na załadowanie 15 sekundowego filmu przy internecie 3G to około 5 sekund (założenie przeglądania treści na newsfeedzie traci zastosowanie). Dla marketerów...
15 sekund, to dodatkowe 9 sekund prezentacji produktu :)
Brak zapętlenia pozwala na inną formę, treść w opozycji do Vine'a- NIE ZABAWNY, ALE INFORMACYJNY KONTENT (mini blogi, recenzje, pokazy, skróty z wydarzeń, promocji, pokazów)
Nie robimy dla funu, ale żeby coś faktycznie przekazać, od początku do końca ( z konkretnym plotem).
Oczywiście jest wtyczka do generowania kodu do wstawienia na www lub blog i linkowanie, integracja z FB: olbrzymi plus i zasięg dodatkowy dla kontentu.
A jak to wygląda w praktyce?
Czy mamy już jakieś case'y marketingowe?
+Honda jest w trakcie kampanii ww. BOK dla klientów na Vine. Tutaj filmik opowiadający o niej #wantnewcar- nie bieżąco możemy też śledzić już ich poczynania online.
Mamy również pierwsze konkursy. Tym razem w wykonaniu +Nissan na Instagramie i Vine: mix kanałów?! SUPER POMYSŁ=podwójne zasięgi. http://yourdoortomore.com/
Centra handlowe i supermarkety to ciekawa kategoria na Facebooku, gdyż każdy profil
jest swoistym przedstawicielem regionalnej społeczności.
Pomijając ogólnopolskich gigantów typu +Lidl , czy Tesco w
zestawieniu coraz mocniej akcentują swoją obecność lokalne galerie z
Bełchatowa, Szczecina, czy Katowic.
O tyle o ile Lidl w ostatnim miesiącu opierał swoją komunikację „dla odmiany” na tygodniach kuchni, popkulturowych kontekstach tj. Marvelomania,
o tyle Tesco ze swoją spójną komunikacją trzyma rękę na pulsie Facebookowych
nowości. W czerwcu zaczęło przemycać
elementy kampanii Ciach dodając
również ciekawe formy interakcji jak Fanpage na żywo z aktywnymi grafikami z
marketów wykorzystujących wizerunek swoich klientów, czy delikatny flirt z
#tagami.
W zestawieniu Sotrendera +Sotrender mamy totalną świeżynkę. Carrefour
Polska po raz pierwszy w notowaniu w kategorii średniej dziennej liczby osób,
które o tym mówią na zaszczytnej 3 pozycji. Co istotne, wynik ten został uzyskany (prócz prawdopodobnej
reklamy) w konsekwencji cyklu smart shopping, który wywołuje niemałe dyskusje w
zestawieniu z jakościową obsługą klienta. Fani wyszli z założenia, jeżeli ktoś
poucza, to sam musi być wzorem, a od tego krótka droga do hejtów. W
komentarzach sporą aktywność wykazują
byli pracownicy, niezadowoleni klienci i inni, którzy marki delikatnie
mówiąc nie kochają. Dodatkowym czynnikiem generującym wzmianki były zakupowe
anegdoty (konkurs z nagrodami).
W raporcie warto podkreślić ciekawe roszady i wzrosty w
kategorii zaangażowanych fanów.
Przy średnim engage
na poziomie 4% absolutnymi hitami tego miesiąca okazały się Galeria Olimp,
Revia Park i Klif Warszawa. Galeria z Zamościa zaangażowała aż 67% swoich fanów
co daje 1271 osób biorących udział w konkursie niezgodnym z regulaminem FB na
MISS CH. Większość, bo aż 63% fanów z Bełchatowa konsekwentnie współuczestniczy
w życiu galerii, czynnie angażuje się w sondy, wydarzenia i wszystkie natywne
aplikacje Facebooka, aktywnie reagując na spójne grafiki.
Klif Warszawa wykorzystał fakt, że galerie handlowe chcąc
czy nie chcąc swój biznes opierają na offlinie. Połączył wszystkie dostępne
media zaczynając od outdooru i POSM, na FB profilu kończąc zorganizował konkurs
zakupy najwyższych lotów. Z
rozrzutnością godną europejskiej stolicy pozwolił fanom walczyć o przelot
odrzutowcem ze znajomymi. Bez aplikacji, ale odpowiednio prowadzoną komunikacją
nakłaniał do dużych zakupów w centrum mody, a przecież to jest właśnie corem
biznesu omawianej kategorii.
Dlatego bacznie obserwujmy wskaźniki, rotacje w rankingu,
ale nie zapominajmy o tym z czego my, agencje jesteśmy rozliczane. Wysoka
pozycja Centrum Handlowego Karolinka (4 względem zaangażowania) uzyskana
treściami o Dodzie , klipami typu Coco Jumbo, czy muzyką +Calvin Harris nie
zapewni klientowi zwiększenia koszyka zakupowego, czy częstszych wizyt- jedynie
pochwałę, za wysokie wyniki, możliwe, że tylko w czerwcu.
Dzisiejszy post poświęcony będzie alternatywnej, ale i wymiennej formie reklamy na naszym ulubionym serwisie +Facebook+ Fan Page nazywanej dark/unpublished post.
Forma ta dostępna była w FB API w lipcu 2012 roku i powróciła do nas ze wzmożoną mocą w ostatnich miesiącach. Dzięki współpracy z "działem analitycznym" mojej firmy udało mi się przetestować różnorodność i efektywność tej nowinki.
Dla marki +Aktivist lifestylowego magazynu jest to najskuteczniejsza forma pozyskiwania nowych fanów.
Efekt?
Zadziwiająco dobry. Wysoki przyrost fanów na stronie, duża aktywność pod postami nie zamieszczanymi na tablicy.
Ale, żeby nie uprzedzać faktów słów kilka co to, do czego i po co.
Co to:
To forma reklamowa widoczna z poziomu fanowskiego newsfeeda, lub w prawej belce reklamowej udająca treścią i formą autentyczny post marki z tą różnicą, że post ten nie został nigdy opublikowany na żadnej firmowej stronie, tylko taki "udaje".
Do czego:
- update/ status
- foto
- video
- link
Po co:
- gdy standardowe formy na FB już średnio działają, albo windują wysokie koszty per fan
- gdy chcemy dotrzeć do szczególnej, specyficznej grupy, bo możemy tutaj również targetować po płci, relacji w związku, wykształceniu, zainteresowaniach, wieku, lokalizacji, języku.
- jest to również alternatywa do formy reklamowej na FB, która wcześniej przez serwis została odrzucona (np. gdy tekst na obrazku ma więcej niż 20%)
Główne zalety:
- kampanie mogą być bardzo wąskie, niskobudżetowe
- takich postów można wrzucać dużą liczbą bez oddźwięku na faktycznej komunikacji na stronie marki
- linkowanie do popularnych zdjęć, klipów wideo zapewnia większą zauważalność
- wciąż jest to dość świeża (mniej ignorowana przez fanów) forma reklamy
Ograniczenia:
- nie więcej niż 90 znaków
- nie można targetować po Cutome Audiences
- nie można targetować po kategoriach partnerów
Co zrobić, żeby było dobrze?
- wąsko targetować odbiorców
- nawiązywać do trendy wydarzeń, newsów
- często wymieniać kontent
- linkować do YouTuba'a
Czy polecam?
Tak, szczególnie przy lifestyle'owych markach, które swoje zasięgi mogą budować na popkulturowych ikonach, newsach ze świata etc. Forma sprawdzi się również przy tych, które nazwijmy to nie mogą sobie na za dużo pozwolić na stronie ze względu na mocno restrykcyjny guideline, w ogóle politykę komunikacji firmy, a taką formą, może czasem kontrowersyjną, lub odchodzącą od strategii działań na profilu można bez większych konsekwencji, tymczasowo wprowadzić.
Wpiszcie w Google tytuł tego posta, w różnych konfiguracjach.
OK, podczas pisania tego postu +T-Mobile PL się ładnie wypozycjonował (ale to świeżynka, obiecuję).
Wyjdzie nam jak digitalowa, nowoczesna, mobilna jest nasza ojczyzna.
Pod stwierdzeniem tym kryją się rozwiązania jak składować nasze rzeczy w ruchomym pomieszczeniach- z mobilem nie ma to nic wspólnego.
Dobrze, że uczymy się języków, więc w angielskiej wersji tego hasła sytuacja wygląda już znacznie lepiej. Z ciekawszych pozycji, które warto przytoczyć:
Jaka szkoda i wielka strata, że większość(znamienita) dostępna jest tylko na tablety. Na smartfonach, nawet tych z dużymi ekranami czyli +Nexus+HTC czy SG3/SG4 itp nie ma szans przejrzeć tych pozycji.
Pytanie brzmi: po co w takim razie robić, wydawać kasę, uzupełniać i dostarczać kontent jak w Polsce liczby sprzedanych tabletów nadal są drastycznie niższe niż smarfonów?
Z badań Allegro za IV kwartał 2012 roku (sprzedanych sztuk tabletów i czytników) wynika, że w ciągu tych 3 miesięcy sprzedano 56 000 tabletów (dane od firmy Manubia). Liczba wskazuje na dobrą tendencję, a nawet jest dość zaskakująca, ale wciąż... Nie wiemy ile z nich ma przy tym stały dostęp do internetu (bardziej miarodajne byłyby dane z telekomów), czy jaki procent z nich faktycznie ma już w zwyczaju (jak wiemy Polakom nadal kiepsko to wychodzi) ściągać apki na dysk.
Oj daleka droga przed nami.
Konkluzja?!
Róbmy dobre, responsywne sajty, które śmigać będą tak dobrze na telefonie, tablecie jak i PC'cie. Korzystajmy z gotowych narzędzi typu +Issuu , czy Next i nie wymyślajmy koła na nowo. Zaoszczędzimy, nie stracimy userów, nie stracimy leadów- czyli zarobimy :)
A mamy już piękne benchmarki: +Mercedes-Benz , czy rodzimy (made by Valkea) sajt blogowy Inspired by fashion. Gorąco polecam, szczególnie na smartfonie!
Dzisiaj gościnnie (po długiej przerwie) wpis Łukasza Trębickiego, analityka z Valkea Social Media dot. zmian i obecnego wyglądu mobilnego Facebooka. Bardzo inspirujący, dający do myślenia- check it out!
Nie +Coca-Cola , nie Rhianna” i nie +Leo Messi Messi, a skromny i pospolicie brzmiący „Facebook for Every Phone” jest w tej chwili największym fanpagem na świecie, mającym przeszło 200 milionów fanów z przyrostem 3 mln tygodniowo. Sam Facebook już zawczasu wyciągnął wnioski z tego zainteresowania mobilną wersją swojego serwisu i ustami samego Marka Zuckerberga zapowiedział rok 2013 czasem mobile’u. Po czterech miesiącach od tej deklaracji, sprawdzamy jak Facebook wywiązuje się ze swoich zapowiedzi.
Pokuta i rozgrzeszenie
Zacznijmy od tego, że developerzy mobilnej wersji Facebooka w końcu wzięli sobie do serca wiele, naprawdę wieeeele krytycznych głosów co do płynności, zasobożerności i stabilności ich mobilnej aplikacji i z końcem 2012 roku udostępnili nam zupełnie nową i zauważalnie szybszy czytnik Facebooka. Po kilku latach oczekiwań przeplatanych kolejnymi falami narzekań, użytkownicy w końcu dostali dobry produkt. No cóż, lepiej późno niż wcale.
Zmiany początkowo dotyczyły tego co niewidoczne – “wnętrzności” (rezygnacja z +HTML5 na rzecz natywnej aplikacji), ale z czasem użytkownicy mogli zobaczyć dyskretne zmiany także w layoucie i w postaci nowych funkcji.
I tak od początku roku mobilna aplikacja wzbogaciła się m.in. o:
Możliwość wysyłania wiadomości głosowych za pomocą Messengera,
Lepszą integrację Eventów z kalendarzem smartfona (przycisk „Przypomnij mi” – ostatecznie zostaje w fazie testów),
Lepsze eksponowanie przycisku „Lubię to” dla stron w NewsFeedzie, itd., itp.
Równocześnie do udoskonaleń w swojej aplikacji Facebook zapowiedział „Home” – nakładkę graficzną zupełnie zmieniającą interfejs Androida- przekształcającą go w niemal nowy, odrębny system operacyjny, w którym centralnym punktem dla wszystkich funkcji i aktywności staje się Facebook.
Zresztą zobaczcie sami:
Biznes w wersji mobile
Wszystko to co wymieniliśmy powyżej to jedynie część zmian, którymi mogą cieszyć się „zwykli użytkownicy”. Mało? To sprawdzamy dalej, bo… wiele istotnych rozwiązań zostało udostępnionych także marketerom. Co Facebook przygotował dla nich?
Do tych najważniejszych postanowiliśmy zaliczyć:
Udostępnienie Pages Managera dla Androida – zupełnie odrębnej aplikacji pozwalającej na moderowanie fanpage’a z urządzenia mobilnego,
Możliwość uruchamiania kampanii „Promoted Posts” bezpośrednio z mobilnej wersji Facebooka,
Zupełnie nowy design stron firmowych z lepiej eksponowanymi funkcjami lokalizacji i pięciostopniowej oceny miejsc zameldowania
Źródło: insidefacebook.com
Nadal nie zachwyca Was tempo zmian w sferze mobile? To przenieśmy się na wersję desktop, bo..
…ponad tymi wszystkimi zmianami, w ostatnich miesiącach zobaczyliśmy również zupełnie nowy wygląd desktopowej wersji serwisu. Spójrzcie na niego i odpowiedzcie sobie czy czegoś Wam nie przypomina?
Źródło: Facebook.com
Tak, tak. Inspiracja wersją mobilną jest aż nadto widoczna i jasno sygnalizuje kierunek, w którym chce iść serwis – by doświadczenia z Facebokiem były takie same, niezależnie od rodzaju urządzenia, z którego się logujemy. Dla użytkowników wersji mobilnej sygnał ten może oznaczać tylko jedno – jeszcze więcej nowych funkcji i możliwość jeszcze pełniejszego obcowania z serwisem w najbliższych miesiącach. To także sygnał dla nas marketerów, by częściej spoglądać w stronę mobilnych wariacji Facebooka i wykorzystać ich rosnący potencjał.
Pomijając takie bomby jak śnieg, zające zamiast bałwanów, akcję z nc i anty nc+ to nic się za bardzo nie działo. Wirus znany pod pseudonimem "phishing" zlikwidował tymczasowo klika firmowych fanpage'y, ale żadne z tych zagadnień nie było strategicznym posunięciem konkretnych marek (przynajmniej mam taką nadzieję).
Zatem zajmiemy się istniejącymi, powoli, prawie organicznie rozwijającymi się perełkami, które wcześniej nie wpadły w moje ręce. Po 1.All money.
Fanpage dostępny pod tym linkiem https://www.facebook.com/AllmoneyPolska?fref=ts
Warto prześledzić obecność tej inwestycji w serwisie Facebook.
Na pierwszy plan wysuwa się nietuzinkowa grafika, unikatowa, dedykowana dla brandu.
Charakterystyczny brand hero towarzyszy nam w codziennej komunikacji, ale także w akcjach taktycznych.
Różowy hipcio rysowany ciekawą, wyróżniającą się kreską nawiązuje do współczesnych wydarzeń, nie moralizując, czy starając się edukować na siłę, jak to ma miejsce w przypadku innych instytucji finansowych.
Moje serce skradły karykatury aktorów, celebrytów czy popularnych memów...
Oczywiście, wiele osób uzna to za tani chwyt, budowanie tożsamości na fali popularnych eventów. Bzdura!
Marka w oryginalny sposób wykorzystuje to, co faktycznie angażuje w sieci. Temat pożyczek czy finansów nie jest sam w sobie powodem to dyskusji (reason to talk). Im się udaje, bo dodatkowo wykorzystują humor, nie prezentując oferty produktowej wprost. Linkowania do strony www stanowią raptem 10% (czyli akceptowalny próg) nie rażą, nie odrzucają.
Pewne jest również, że posty Alll money wyróżniają się na Facebookowym newsfeedzie: kolorystyką, kreską, animacją.
+Amber Gold Marketing, +Provident Financial czy inne tego typu instytucje sporo namieszały w branży uprzedzając marketingowców do zdecydowanych działań PR-owych, czy stricte ofertowo-marketingowych.
Innymi słowy, trzeba znaleźć swoja drogę, swój sposób komunikacji, który nie połączy w rozumieniu konsumentów tych tak różnych instytucji pod wspólną banderą kłamców i oszustów.
Z ciekawością śledzę ten Fanpage i czekam na nowe odsłony hipo-grafik.
"W chwilach niezwykłej radości neapolitańczyk płaci w barze nie za jedną kawę, którą wypija sam, ale za dwie - jedną dla siebie, a drugą - dla klienta który przyjdzie tam później. To jakby fundował kawę całemu światu..."
W serwisie Wawalove takimi słowami opisano inicjatywę, a właściwie jej współczesną wersję:
Mechanizm jest prosty jak budowa serca: ludzie płacą z góry za kawę przeznaczoną dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na kupienie gorącego napoju.
Zawiesić można wszystko: kawę, ciastko, chleb, herbatę. Barman zaznacza na tablicy, widocznej dla odwiedzających kreseczką zawieszony produkt, żeby każdy przy kasie mógł skorzystać z giftu. Akcja ma wydźwięk społeczny, nie reklamowy, jest zgodna z prawem (fiskusem etc), celuje w dobre, ludzkie serca, które bez poklasku chcą zrobić coś dla innych.
Co ważniejsze, wierzą w to sami właściciele lokali: w akcji są już kawiarnia Relaks, +Klubokawiarnia Grawitacja, Kafka i inni (również z Krakowa). Czekamy na dalsze miasta i rozrost sieci.
Widzę tez potencjał marketingowy, a nawet socialowy szczególnie dla sieciówek.
Popularne SPOTTED, ogłoszenia drobne, zaproszenia do kontaktu etc. będą mogły odbywać się poprzez małe podarunki w ulubione miejsca.
Przykładowo:
Przyjdź do kawiarni, kup i wypij kawę. Kup dodatkową z extra cukrem, syropem migdałowym etc.
Napisz na swoim Fanpage'u gdzie, dla kogo i co zawiesiłeś...czekaj na odzew. Lub zrób ogłoszenie drobne na Fanpage'u marki: ja wysoki brunet, wybrałem ulubiony smak swojej kawy XXX, czekam na zainteresowaną brunetkę, która odbierze ten mały wyraz sympatii i odpowie w komentarzu, czy jej smakowało.
I tak dalej, i tak dalej...
Możliwości jest tyle ile naszych pomysłów.
BRAWO! takie akcje to ja lubię, od ludzi, dla ludzi!
+Flipboard to aplikacja mobilna, mam nadzieję dobrze znana posiadaczom smartfonów czy tabletów do pozyskiwania ciekawych, agregowanych i pokategoryzowanych treści z sieci.
Początkowo wyłącznie w języku angielskim i dość uboga tematycznie, obecnie również z lokalnymi treściami, które można wyszukiwać po słowach kluczowych, integrować z kontami społecznościowymi etc.
Od początku widziałam w niej olbrzymi potencjał, szczególnie na polskim rynku.
Rozwój aplikacji, która moim zdaniem jest najładniejszą, najbardziej intuicyjną mobilną produkcją następował niestety zbyt wolno. Były tez tego plusy: treści zamieszczane w apce były sprawdzone, autorskie, dobre jakościowo i merytorycznie- nic do zarzucenia.
Dopiero teraz jednak aplikacja spełnia swoją obietnicę bycia SOCIAL MAGAZINE i otwiera się na kontent od samych odbiorców pozwalając (oczywiście nadal w narzuconym, perfekcyjnym szablonie) tworzyć treści oddolnie, pod banderą konkretnej tematyki magazynu, wrzucając treści pod jedną nazwą.
Flipboard jednocześnie dopieszcza jeszcze wygląd nagłówków, umieszczając artykuły i tytuł magazynu na przeźroczach na zdjęciu tworząc unikatowy layout, jak na rozkładówce papierowego magazynu.
NO CUDO! ale to nie wszystko...
Aplikacja integruje się z +SoundCloud dopasowując ulubione tracki do przeglądanego magazynu, a także z +Etsy pozwalając na zakup przeglądanego produktu z poziomu aplikacji...
Nie sposób pominąć komercyjnej strony i możliwości Flipboarda dla marek (nie tylko magazynów).
Jeżeli kiedykolwiek zainspirowani Flipboardem chcieliście stworzyć takiego giganta na polskie treści, to już stanowczo na to za późno (wiem, są mini agregatory, ale to nie to samo).
Gorzej, jeżeli chcieliście tworzyć dedykowane magazyny mobilne, to też już za późno, nie róbcie tego!
Ta era właśnie dobiegła końca.
Flipboard ma (jak deklaruje) 50 milionów userów, teraz będzie tylko rósł, otwierał się na regionalne treści, zrobi konkurencję i namiesza sporo w apkach.
Magazyny mobilne +Vogue, +Interview Magazine czy inne będą musiały uznać to medium jako nowy kanał komunikacji, może nawet zastępczy, a z pewnością MUST HAVE na mobile.
Wielki potencjał będą miały w aplikacji także marki fashion i beauty, które będą mogły prezentować w niej najnowsze lookbooki, katalogi etc.
Już zacieram ręce na magazyny +River Island, +MANGO w wersji mobilnej na Flipie. +The Verge donosi, że nowe funkcjonalności dostępne są już na iOSie, my androidowcy, jeszcze chwilę będziemy musieli poczekać...Ale warto!
Młodzi, to niepełnoletni (13-18), ale także Ci których prawnie na serwisie być nie powinno, czyli dzieci poniżej 13 roku życia...
Ci ostatni sprytnie obchodzą system i bytują z nami, we wspólnej społeczności.
O ile wiemy czego my tam szukamy, jak się zachowujemy, co śledzimy, lubimy, komentujemy, o tyle dolna granica wiekowa naszego społeczeństwa nadal zaskakuje, szczególnie coraz liczniejszą i aktywniejsza konsumpcją nowych mediów.
Statystyki Facebooka wskazują, że osoby niepełnoletnie stanowią wśród polskich userów aż 20% (tych oficjalnych). Ile jest osób jeszcze młodszych niż deklarowane 13? Możemy tylko szacować, lub przywołać dane deklaratywne z Megapanelu, które wskazują na liczbę:
1/5 userów Facebooka, to pokaźna próba do zbadania ich zachowań.
W Stanach sytuacja wygląda jeszcze ciekawiej...
Minor Monitor, Badanie 1 000 userów U.S w 2012 roku
Pełna infografika http://media-cache-ec3.pinterest.com/originals/d1/42/87/d1428721fa5918a236465f83d8cd616c.jpg
Na potrzeby tego tekstu przyjrzałam się kilku profilom prywatnym, które mam w swoich znajomych, jako reprezentatywnej, bardzo wyraźnej próbie, zdefiniowanej przeze mnie jako below 13. Na szczęście ich twórcy nie wyglądają jak Ci na obrazku (aż tak młodo jak w USA), ale z pewnością nie są jeszcze świadomymi odbiorcami treści Internetu.
Dodam tylko, że tekst ten nie ma na celu moralizowania, czy zastrzegania konkretnych witryn przed dziećmi, zastanawiam się tylko i badam ruchy tych grup w mediach, w końcu za kilka lat komunikaty reklamowe będą kierowane właśnie do nich .
Odpowiedzią na to co ich interesuje i czego szukają, jest oczywiście rozrywki.
Wynika to ze statystyk serwisów typu +bebzol.com, Besty, +Demotywatory, +Kwejk czy innych bardzo często udostępnianych, cytowanych treści.
Fecebook jest poniekąd przedłużeniem tego trendu, miejscem dzielenia się najśmieszniejszymi treściami.
Ale nie tylko...
Na drugim miejscu względem popularności są wszelkiego rodzaju gift makery, testy, quizy, horoskopy, które dzieci rozwiązują dla funu, ale również z ciekawości, chęci interakcji, eksploracji nowych, darmowych narzędzi.
Bardzo istotnym aspektem jest dla nich budowanie swojego wizerunku.
Ale nie w taki sposób, w jaki robimy to my: poprzez checkowanie się na lotniskach, rozbudowaną liczbę doświadczenia zawodowego w informacjach profilowych, czy finezyjne zdjęcia z tropikalnych wakacji.
Dla nich istotny jest wizerunek w wąskich grupach interakcji: w klasie, szkole, na podwórku itp.
Jak to robią?
Przenoszą 1 do 1 te same społeczne zachowania, które znamy z naszej młodości na digitalowe narzędzia: pamiętniki, złote myśli, albumy ze zdjęciami, ankiety, sekrety, liściki etc.
Dorosłym użytkownikom serwisu nie przyszłoby do głowy, że dzieci, tak jak i my mają swoje trendy Facebookowe. Kiedy my wrzucamy przyrządzony właśnie niedzielny obiad po filtrach na naszego walla, Kasia, lat 10 publikuje szereg (około 10) pytań opisujących jej osobę względem kolegów z klasy.
Emocje, pytania, które nie mogą być wyrażone wprost, face to face znajdują swoje miejsce w komentarzach, like'ach, czy share'ach ulubionej piosenki +One Direction.
Na Facebooku jest po prostu łatwiej...
W sieci dochodzi do tego nowy aspekt: anonimowość. Nie totalna, bo przecież to nasz profil, z imienia, nazwiska, wizerunku, ale nadal nie musimy naszych emocji wystrzeliwać komuś prosto w twarz.
Formy ekspresji są niebywałe:
Polub to, a napisze Ci:1. Jak Cie nazywam?2. Czy mógłbym iść z Tobą za rękę?3. Co mi się w Tobie najbardziej podoba?4. Na ile procent Cię lubię?5. Wyzwę Cię, abyś wstawił(a) to na swoją tablicę
Kliknij Lubie to a ci powiem jak cię lubię :) 10%- wróg numer 1 20%- nienawidzę cię 30%- nie lubię cię 40%- z przymusu 50%- może być 60%- lubię cię 70% bardzo cię lubię 80%- bardzo bardzo cię lubię 90%- kocham cię 100%- oddam za ciebie życie :) A teraz wstaw to na swoją tablice :)
Na potrzeby tego tekstu przeprowadziłam również małe badanie, z jakim odzewem spotka się taka forma interakcji z moimi znajomymi, przy zachowaniu minimum realizmu (tematyka branżowa).
Niestety jak widać, odzew pod postem nie był tak liczny jak wśród dzieci.
Dla uwiarygodnienia warto dodać, że omawiane profile nastolatków mają taką samą, lub większą liczbę znajomych co ja...
Profile dzieci są bardzo rozbudowane, może nie o doświadczenie zawodowe, czy szkoły, ale o zdjęcia, materiały wideo i tagi. Najczęstszymi aktywnościami są komentarze. Dzieci w porównaniu ze swoimi rodzicami nie boją się, nie wstydzą komentować.
Ich aktywność jest oczywiście bardzo ograniczona, szczególnie tych under 18.
W serwisie jest ich rodzina, rodzeństwo, znajomi rodziny etc. Zamieszczane treści muszą być mocno ograniczone, jak nie cenzurowane.
Dla mnie oczywiście najistotniejsze jest jedno pytanie: Jak tą liczną grupę możemy wykorzystać pod względem rozwijania przyszłych zachowań konsumenckich? Przecież to ponad 2,5 mln kont?!
Oczywiście, na pierwszy rzut przychodzą do głowy:
- Gry
- Fanpage tematyczne: brand hero, rozrywkowe z memami, typowo lifestyle'owe (nie koniecznie obrandowane)
- Dedykowane narzędzia: do kolaży zdjęć, generatory memów, albumów, wyliczanek etc.
- Kontent video: na samym Youtubie dzieci w wieku 7-13 lat jest ponad 1,6 mln (Megapanel/PBI)
Ale czemu tego właśnie najmłodsi mieliby szukać na FB, przecież to nie jest dla nich dedykowana przestrzeń, anie kanał do grania, stricte rozrywki.
Osobiście widzę jeszcze jedną przestrzeń... Dużo mocniej eksplorowane, szerzej rozumiane budowanie własnego wizerunku. Jednak nie tak jak wśród dorosłych, w porównaniu z osiągami innych, ale bardziej w tendencji poszukiwania aprobaty, rozwijania w sobie kreatora własnej osobowości, świata.
+Minecraft jest fenomenem potwierdzającym jak złożona jest psychika i percepcja dzieci w zestawieniu z płytkim kartkowaniem treści w sieci przez nas samych.
Dla tych, którzy nie wiedzą co to, albo nie widziały tych najpopularniejszych produkcji cyber świata zapraszam do filmiku. http://www.youtube.com/watch?v=Rnq9N5bK-4k
Nikt nam już nie wmówi, że to nisza, wąska grupa odbiorców, jeszcze węższa grupa twórców. Liczba wyświetleń tych episodów i komentarzy pod nimi broni się sama. Wasze dzieci to kreatorzy...
Nie odtwórcy, nie followersi, nie influncerzy, a już z pewnością nie odbiorcy kultury/treści masowych.
Oni sami ją tworzą, takich narzędzi, schematów oczekują od przyszłych mediów i po trosze odnajdują je teraz właśnie w grach, budowaniu swojej pozycji wśród rówieśników.
Dla wielu to jednak to stanowczo za mało i za chwilę odwrócą się od tych kanałów, nie w poszukiwaniu nowych, ale tworząc te nowe, o których nam (starym) się jeszcze nie śniło.